Zima zaatakowała Afganistan. W obozach uchodźców zamarzają dzieci

Władze i organizacje międzynarodowe nie potrafią sobie poradzić z atakiem zimy w Afganistanie. W obozach dla uchodźców zamarzają dzieci. - Jak zaczyna padać śnieg, myślę, ile dzisiaj osób umrze - mówi ?The Times? Francuzka Julia Bara, pomagająca uchodźcom.

Zima zaatakowała afgańskie obozy dla wewnątrzpaństwowych uchodźców rozsiane wokół stolicy kraju Kabulu. Znajdują się tam osoby, które uciekły ze swoich domów przed wojną, wyniszczającą kraj od 1979 roku. Lepianki, w których egzystują uchodźcy, nie chronią przed mrozem. W ciągu miesiąca z powodu mrozu zamarzło tam oficjalnie 17 dzieci. Nie wiadomo, ilu przypadków w ogóle nie zarejestrowano.

Afgańskie dziewczynki w Kabulu, Fot. Musadeq Sadeq AP

- Jak zaczyna padać deszcz, mam łzy w oczach, gdy myślę, ile dzisiaj osób umrze - mówi "The Times" Francuzka Julia Bara , pracująca w obozie. - Najbardziej narażone są dzieci - dodaje. Uchodźcom dostarcza się już doraźną pomoc - koce i ciepłą odzież. Jednak widać, że władze i organizacje międzynarodowe nie były przygotowane na zimę. - Może dziś będzie dobrze, a może znów ktoś zamarznie? Czasem jest jedzenie i ogrzewanie, a czasem ich nie ma. Nic nie jest w pełni kontrolowane - opowiada Sayed Mohammad, jeden z uchodźców.

Kabul po opadach śniegu, Fot. Musadeq Sadeq AP

Obozy dla uchodźców i największe miasta w ostatnim czasie gwałtownie się zaludniają. - W samym 2012 roku oczekujemy wzrostu liczby uchodźców aż o 35 proc. - do 40 tys. osób - mówi anonimowo jeden z pracowników obozu. Są one oazą spokoju i względnego, jak na afgańskie warunki, dobrobytu. Na tamtejszej wsi ciągle trwają walki, a sytuacja ekonomiczna jest bardzo zła. - Nie ma szkół, opieki zdrowotnej - mówi Wali Khan, jeden z członków starszyzny z prowincji Helmand.

Kobieta maszeruje w zamieci śnieżnej w Kabulu, Fot. Musadeq Sadeq AP

Rząd centralny nie ma planu, jak pomóc uchodźcom. Prawdopodobnie nie chce podjąć żadnych działań, bo mogą one skłonić najbiedniejszych obywateli do szukania pomocy w obozach, co tylko pogłębi problem. Uchodźcy też nie mają złudzeń co do swojego losu poza obozem. - Byłem tam wczoraj i mieszkańcy powiedzieli mi, że nie chcą go opuszczać. Stwierdzili, że potem nie otrzymają żadnej pomocy od rządu, organizacji międzynarodowych czy prezydenta - opowiada dr Mohammad Diam Kakar, dyrektor generalny afgańskiej agencji ds. klęsk żywiołowych.

Sprzedawcy w Kabulu ogrzewają się przy ogniu. Fot. Musadeq Sadeq AP

Sytuację próbują wykorzystać talibowie. "Ostatnie przypadki śmierci to przykład, co się dzieje na terenach kontrolowanych przez siły międzynarodowe" - napisali na Twitterze. Ich rzecznik zapewnił, że gdy wrócą do władzy, to zadbają o pomoc dla uchodźców. To może trafić do mieszkańców obozu.

- Pod rządami talibów zawsze dostawaliśmy pomoc. Tutaj dostajemy pomoc od wielu krajów, ale ten skur... Hamid Karzaj [prezydent kraju - przyp. red.] w ogóle o nas nie dba. Niech to będzie dla niego ostrzeżenie: jeśli uznajesz nas za obywateli, daj nam pracę, będziemy pracować dla kraju, jak za talibów. Jeśli nie, opuścimy Afganistan i o tobie zapomnimy - mówi przywódca ludności obozu Wakhil Mohammad Ibrahim.

Wstrząsający raport. W Indiach dziennie z niedożywienia umierają 3 tys. dzieci >>

DOSTĘP PREMIUM