Afganistan: protesty po spaleniu Koranu przez żołnierzy NATO. "Śmierć Obamie!"

Jeden zabity i przynajmniej 21 rannych - to bilans trwających już drugi dzień protestów w Kabulu przeciwko jednostce NATO, której żołnierze spalili kilka kopii Koranu. Na ulicach afgańskiej stolicy demonstruje przeciwko Sojuszowi przynajmniej tysiąc osób, które skandują: "Śmierć Ameryce!" i "Śmierć Obamie i Karzajowi!"

Przynajmniej jedna osoba została zabita, a 21 rannych podczas dzisiejszych protestów. Świadkowie zdarzenia mówią, że strzały padły w momencie, kiedy demonstranci naparli na policję i zaczęli rozbijać szyby w oknach samochodów. Afgańska policja nadal nie potwierdziła, że to ona otworzyła ogień.

"Skoro Amerykanie tak nas obrażają..."

Protesty trwają przynajmniej w dwóch częściach miasta. Jak podała amerykańska ambasada, wjazd do centrum został zamknięty. Demonstranci palą opony, samochody, włamują się do sklepów i zapowiadają śmierć Ameryce, Barackowi Obamie i swojemu własnemu prezydentowi Hamidowi Karzajowi.

Mieszkańcy Kabulu podpalili też część kampusu, który zamieszkuje 1,5 tys. osób - w zdecydowanej większości obcokrajowcy, którzy przyjechali do Afganistanu do pracy.

- Skoro Amerykanie obrażają nas do tego stopnia, dołączymy do sił powstańczych - powiedział Agencji Reutera jeden z uczestników rozruchów 18-letni Adżmal. Protesty wybuchły po tym, kiedy w Kabulu rozeszła się informacja, że żołnierze z głównej bazy NATO w Afganistanie spalili kilka kopii Koranu. Przeciwko takim zniewagom na ulicę w krótkim czasie wyszły protestować 2 tys. Afgańczyków.

NATO potwierdziło i przeprosiło

Dowódca amerykańskich sił Sojuszu w regionie potwierdził we wtorek, że taki incydent miał miejsce, i przeprosił za niego. - Kiedy dowiedzieliśmy się o tych zdarzeniach, zainterweniowaliśmy i przerwaliśmy je natychmiast. Materiał, który udało się uratować, zostanie przekazany odpowiednim religijnym przedstawicielom - oświadczył gen. John Allen.

- Chciałbym szczerze przeprosić za szkodę, jaką wyrządził ten incydent. Przepraszam prezydenta i rząd Islamskiej Republiki Afganistanu, a przede wszystkim wspaniałomyślnych obywateli Afganistanu - dodał dowódca amerykańskich sił Sojuszu w regionie.

Gen. Allen wydał swoje oświadczenie po tym, jak jeden z dowódców kabulskiej bazy wojskowej oświadczył we wtorek, że materiały religijne zostały spalone, bo zawierały "ekstremistyczne zapiski". Według wojskowego zarekwirowane kopie Koranu mogły służyć do porozumiewania się między terrorystami.

7000 zabitych. "Gdzie jest świat?". Zobacz, czemu Syria płonie >>

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM