Matka do głodującego opozycjonisty: "Synku, możesz umrzeć". Odpowiedział: "Tak, umrę"

Stan głodującego w więzieniu w Witebsku białoruskiego opozycjonisty Siarheja Kawalenki gwałtownie pogarsza się z dnia na dzień. Dziś działaczowi pozwolono spotkać się z matką. - Ten widok rozrywa mi serce. Siarhej ma bardzo wychudzoną twarz, to tylko czaszka obciągnięta pomarszczoną skórą - powiedziała Biełsat TV Lidzija Kawalenka. Według kobiety jej synowi zostało tylko kilka dni życia.

Tydzień temu Kawalenka ważył 50 kg, a teraz - według matki - co najwyżej 45 kg. Opozycjonista podobno nie ma już siły chodzić na spacery. Podczas widzenia z Lidziją działacz miał problemy z utrzymaniem słuchawki - ciągle opadała mu głowa, miał problemy z pamięcią, a pod koniec spotkania zaczął mdleć. Mimo to wyprowadzając go, strażnicy założyli mu kajdanki.

Matka jednak nie namawiała go do przerwania protestu. - Nie podoba mi się, że ludzie w listach wzywają go do tego. Pewnie część z tych listów piszą w KGB. On nie chce listów. Woli, aby ludzie walczyli o jego uwolnienie, robili akcje uliczne - mówiła niezależnej białoruskiej telewizji Biełsat.

 

"Niech przynajmniej spotka się ze swoimi dziećmi"

- Powiedziałam mu: "Synku, możesz umrzeć". A on mi odpowiedział: "Tak, umrę". Chcę, żeby go wypuścili i potraktowali sprawiedliwie i pozwolili mu wrócić do swojej rodziny: żony, siedmiomiesięcznej córki i siedmioletniego syna - opowiadała Lidzija Kawalenka. - Przed końcem widzenia Siarhej powiedział: "Niech żyje Białoruś" - dodała.

Zdesperowana matka opozycjonisty wyznała, że nie wie, czy jej syn dożyje jutra. - Jest inwalidą. Nawet jeżeli go wypuszczą, nie wiem, czy przeżyje miesiąc. Niech chociaż spotka się ze swoimi dziećmi - apelowała.

Schudł ponad 30 kilogramów

- Jeśli umrze, jego krew splami ręce władz białoruskich - ostrzegał w lutym szef Parlamentu Europejskiego. Kawalenka, działacz opozycyjnej Partii Konserwatywno-Chrześcijańskiej - Białoruski Front Narodowy (PKCh-BNF), został skazany na dwa lata i jeden miesiąc więzienia za złamanie warunków odbywania kary.

Aresztowano go pod koniec grudnia ubiegłego roku. Wtedy rozpoczął też głodówkę. W styczniu została ona przerwana przez służby więzienne, które postanowiły dokarmiać go siłą. W lutym mężczyzna ponownie przestał przyjmować posiłki, a w pewnym momencie odmówił przyjmowania także płynów. W ciągu tego czasu jego waga - jak podaje Biełsat TV - zmniejszyła się z 82 kg do poniżej 50.

Śmierć w Rosji Putina. "Sprawiedliwość dla Siergieja" [FILM I WYWIAD]>>

DOSTĘP PREMIUM