Sąd nad "handlarzem śmiercią". Wiktor But usłyszał wyrok: 25 lat więzienia

Najsłynniejszy handlarz bronią na świecie, Rosjanin Wiktor But, usłyszał wyrok - 25 lat więzienia. Prawnik schwytanego w 2008 r. dzięki prowokacji służb specjalnych USA Buta twierdził, że jego klient "akurat tych czynów", które mu zarzucała federalna prokuratura, nie popełnił. Nowojorski sąd nie dał się przekonać. Bo But jest dla Waszyngtonu bezcenny.

25 lat więzienia to najniższy możliwy wymiar kary dla Buta. W najgorszym wypadku rosyjskiemu handlarzowi bronią groziło mu dożywocie. Oskarżenia były mocne: cztery zarzuty spiskowania w celu zabicia obywateli amerykańskich, kupno i sprzedaż rakiet przeciwlotniczych i dostarczanie wsparcia materialnego organizacjom terrorystycznym.

A za to w Ameryce nie ma łagodnych wyroków. Uznany już w 2011 r. przez sędziów przysięgłych za winnego Rosjanin usłyszał wyrok sądu federalnego. Prokuratura wnosiła o dożywocie - podkreśla "New York Times" .

"Mój klient od lat nie sprzedawał broni"

Tymczasem prawnik Buta Albert Dayan chciał jego uniewinnienia, choć, jak sam podkreślał, "jego klient nie jest aniołem". Linia obrony zasadzała się na twierdzeniu, że akurat tych przestępstw, które prokuratura zarzuca Butowi, ten nie popełnił.

Według obrońcy Rosjanina oskarżenia były niesłuszne i podyktowane czysto politycznymi powodami, a prowokacja służb specjalnych, dzięki której But został aresztowany, nie była niczym innym, jak "wrobieniem" go przez DEA.

Dayan podkreślał, że But nie zamierzał sprzedawać terrorystom żadnej broni, że od wielu lat nie sprzedawał broni, a jedyne, co sprzedać zamierzał, to dwa samoloty transportowe. Ale sąd miał wszelkie powody, by obrońcy nie wierzyć.

Jak "handlarz śmiercią" zbił fortunę

Nazywany "handlarzem śmiercią" Wiktor But jest uznawany za jednego z najważniejszych i najskuteczniejszych handlarzy bronią na świecie. Rosyjski biznesmen stworzył prywatną flotę samolotów transportowych, zaopatrujących w broń każdego, kto jej potrzebował.

Klientów nie brakowało - ocenia się, że od lat 90. broń dostarczona przez syndykat Buta posłużyła w niemal każdym konflikcie zbrojnym czy wojnie domowej na świecie. Na brak zaopatrzenia But też nie mógł narzekać - sprzedawana przez niego broń pochodziła wprost z magazynów sprzętu, który upadający ZSRR pozostawił w spadku Rosji.

Gdy But zrozumiał, jak łatwo może kupić za bezcen i sprzedać z zyskiem niszczejące w magazynach rosyjskie uzbrojenie, którego Moskwa i tak chciała się pozbyć, odkrył żyłę złota. Rynek trzeciego świata okazał się bardzo chłonny. But woził broń wszędzie - do Konga, Sudanu, Angoli, Liberii, Afganistanu, Sierra Leone czy Bośni. Nie miało dla niego znaczenia, kto był odbiorcą jego towaru - legalne władze, rebelianci czy narkotykowi bonzowie.

Bój o Buta

Dobra passa "handlarza śmiercią" skończyła się w 2008 r., gdy wpadł w Tajlandii. Amerykańska agencja antynarkotykowa DEA przygotowała prowokację - oficerowie wywiadu podszyli się pod chętnych na zakup broni emisariuszy kolumbijskiej partyzantki. But połknął haczyk i dał się wywabić z bezpiecznego schronienia. W Tajlandii został aresztowany i wydany do USA - ale po długich dyplomatycznych targach.

O Buta toczył się prawdziwy bój, bo upomniała się o niego Moskwa. Kremlowska wierchuszka wcale nie miała ochoty na to, by jej obywatel - człowiek doskonale zorientowany w przestępczych szlakach przemytu rosyjskiej broni i, według "Gazety Wyborczej", znajomy bliskich współpracowników Władimira Putina - znalazł się w rękach Amerykanów. Wygląda jednak na to, że pozostanie w nich na długie lata. Jest zbyt cenny dla Waszyngtonu.

Rosyjski handlarz bronią zna zbyt wiele tajemnic USA

But w amerykańskim więzieniu to gwarancja, że do prasy nie przedostaną się szczegóły jego współpracy z Waszyngtonem . Samoloty "handlarza śmiercią" woziły nie tylko broń. Rosjanina wynajmowały organizacje dobroczynne, które dzięki jego maszynom dostarczały pomoc humanitarną dla ofiar tsunami na Sri Lance i ofiar głodu w Somalii. But woził też żołnierzy sił pokojowych ONZ. A z amerykańskimi generałami - jak podkreśla "Gazeta Wyborcza" - podpisał kontrakt na transport żołnierzy USA na wojny do Iraku i Afganistanu . Współpraca ta miała trwać aż do 2006 r.

Pożar najwyższego wieżowca w Moskwie [GALERIA ZDJĘĆ]

TOK FM PREMIUM