44-latek popłynął na blisko 30-metrowej fali i... pobił rekord świata [WIDEO]

Znalazł się na groźnym blisko 30-metrowym wodnym zboczu - i pobił rekord Guinnessa. Amerykanin Garrett McNamara został uznany oficjalnie rekordzistą w surfowaniu na najwyższej oceanicznej fali.

Do pobicia rekordu doszło w listopadzie zeszłego roku w Portugalii, w miejscu, w którym są największe fale świata. 44-letni McNamara wspomina dziś, że był to jednak w dużej mierze przypadek. - Tamtego ranka byłem dosyć zdołowany. Nie chciało mi się nawet wychodzić z łóżka - przyznał w rozmowie, którą cytuje "The Guardian" .

Z łóżka wyszedł dzięki namowom znajomych. I opłaciło się. Amerykanin ze swą deską surfingową znalazł się na fali o wysokości prawie 28 metrów. Na nagraniu jego wyczynu widać, jak w pewnym momencie McNamara znika pod załamującą się falą, spod której wypływa dopiero po kilku sekundach. Teraz jego wyczyn formalnie zostanie wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa. Poprzedni rekord z 2008 roku został pobity o metr.

 

McNamara, który zaczął surfować w wieku 11 lat, a stał się zawodowcem jako 17-latek, uważa, że jego ostatni sukces jest o tyle ważny, że może mu pomóc przekonać młodych ludzi, aby nie bali się realizować swoich pasji. - Świat byłby o tyle lepszym miejscem, gdyby wszyscy robili to, co kochają - skwitował.

Zapach napalmu o poranku. Fotograf wojny Horst Faas nie żyje [NAJLEPSZE ZDJĘCIA]

DOSTĘP PREMIUM