Nowe porażające dane nt. gwałtów w Kongo. Jest ich 26 razy więcej niż myślano

Każdego dnia w Demokratycznej Republice Konga gwałconych jest ponad tysiąc kobiet w wieku rozrodczym - wynika z najnowszego raportu dotyczącego przemocy seksualnej w tym kraju. Statystycznie ofiarami gwałtów pada 40 kobiet co godzinę. Świat przez lata opierał się na zaniżonych - choć i tak koszmarnych - danych.

Sprawa przestępstw seksualnych w Kongu jest znana od wielu lat. ONZ na podstawie danych policji i szpitali, do których trafiają wykorzystane kobiety, wyliczyła, że gwałty i przemoc seksualna dotyczą "zaledwie" 15 tys. kobiet rocznie. Okazało się jednak, że skala jest 26 razy większa.

Świat nie znał prawdziwej skali

W ogarniętym wewnętrznymi konfliktami kraju przemoc seksualna jest na porządku dziennym. Dane opublikowane w "American Journal of Public Health" dotyczą lat 2006-2007, kiedy ofiarami gwałtów padło 400 tys. kobiet w wieku 15-49 lat. W całym kraju żyje ok. 4 milionów ludzi.

Badacze nie zostawiają złudzeń, że ofiarami padają też kobiety młodsze i starsze. Do statystyk nie włączono również przypadków przemocy wobec mężczyzn.

Amber Peterman, autorka erraty do statystyk, przyznaje, że Narody Zjednoczone faktycznie "nie doszacowały" rozmiaru zjawiska.

To nie jest dobry kraj dla kobiet

Kongijskie społeczeństwo jest patriarchalne - rola kobiety ogranicza się do usługiwania mężczyźnie i rodzenia dzieci. Mężczyzna może zawsze zażądać seksu, a kobieta nie ma prawa odmówić. Według kongijskiego prawa każde współżycie z osobą poniżej 18. roku życia kwalifikowane jest jako gwałt. Ale to fikcja - za mąż wydawane są już 15-latki.

Dane publikowane przez organizacje broniące praw człowieka zwracają uwagę, że prawdziwa skala gwałtów jest wciąż nieznana. Szacuje się, że zgłaszany jest zaledwie co 20. przypadek przemocy.

Czemu tak rzadko? Ofiary są zastraszane przez sprawców, boją się odrzucenia przez społeczność, w której żyją. Dużą rolę odgrywają też wstyd lub brak pieniędzy. Kraj jest przeżarty korupcją, a mundurowi nierzadko domagają się zapłaty za przyjęcie zgłoszenia o przestępstwie.

W dodatku skala zjawiska rośnie. Według szacunków Human Rights Watch liczba aktów przemocy seksualnej w 2009 roku podwoiła się w porównaniu z rokiem poprzednim.

Nie tylko żołnierze gwałcą

Wojna w Demokratycznej Republice Konga przerodziła się w bratobójczą rzeź, najgorszą od końca drugiej wojny światowej. Trwa ona właściwie do teraz, mimo że oficjalnie pokój panuje od 2008 roku. Sprawcami gwałtów nadal są żołnierze i partyzanci, ponieważ seks jest dla nich formą nagrody i sposobem na upokorzenie mężczyzn z drugiej strony barykady.

Ale gwałt jest zwyczajnym przestępstwem popełnianym przez rebeliantów, członków regularnej armii kongijskiej i cywilów. Obniża się też wiek ofiar - pojawiają się dane m.in. o gwałtach popełnianych na trzymiesięcznych dzieciach.

Jest ratunek dla Afryki. Ma ogromne podziemne złoża wody >>

DOSTĘP PREMIUM