Polak z Geofizyki: "Samolot nie był przysypany. Po prostu leżał na piachu"

- Samolot nie był zakopany czy przysypany. Po prostu leżał na piachu i kamieniach - mówi w rozmowie z Radiem ZET Jakub Perka, członek ekipy Geofizyki Toruń, która na Saharze znalazła doskonale zachowany myśliwiec z II wojny światowej.

Maszynę P-40 Kittyhawk odkryli jako pierwsi nie Polacy, lecz Egipcjanie. - To nasi egipscy kierowcy przekazali nam informację, że znaleźli wrak samolotu. Pokazali nam fotografie. Po kilku dniach sami udaliśmy się na to miejsce - opowiada Perka. Ekipa Polaków z Geofizyki Toruń pracuje około 150 km od miejscowości El-Farafra. - Pustynia jest duża i wątpię, że ktoś wcześniej był w okolicy - mówi.

Na początku niewiele było widać. Dopiero gdy Polacy podeszli do wraku, zobaczyli go w całej okazałości. - Samolot nie był zakopany czy przysypany. Po prostu leżał na piachu i kamieniach. Gdy go zobaczyliśmy, było wielkie zaskoczenie. Był w bardzo dobrym stanie. Świetnie się zachował mimo tych 70 lat na pustyni - relacjonuje Perka.

Mężczyzna informację o znalezisku wraz ze współrzędnymi GPS wysłał do muzeum RAF, mimo że nie miał pewności, że maszyna należała do Brytyjczyków. Dopiero odpowiedź z muzeum potwierdziła jego przypuszczenia. Okazało się, że to myśliwiec, model P-40 Kittyhawk.

Zobacz wideo

Maszyna wylądowała awaryjnie na pustyni w 1942 r. Pilot przeżył lądowanie i wyruszył w poszukiwaniu pomocy. Jego szczątków nie odnaleziono. Historia odnalezienia wraku i jego zdjęcia wzbudziły ogromne zainteresowanie w brytyjskich mediach. Udało się ustalić tożsamość pilota. Był nim sierżant Dennis Copping, syn londyńskiego dentysty.

Samolot z II wojny odnaleziony na pustyni w Egipcie. Przez Polaków >>

DOSTĘP PREMIUM