Wybory w USA. Sztab Obamy o Romneyu: Dla siebie zarabiał miliony, a ludzie szli na bruk

Doświadczenie w biznesie ma być główną kartą przetargową Mitta Romneya w wyścigu po fotel prezydencki USA. Jako biznesmen przez lata dorobił się fortuny i jako prezydent ma tak samo zarabiać dla dogorywającego budżetu państwa. To jego główna linia obrony przeciwko Barackowi Obamie, o którym krytycy lubią mówić, że raczej wydaje, niż zarabia. Demokraci uderzyli więc z całą mocą w mit Romneya - dobrego zarządcy.

Kampania prezydencka w USA nabiera rozpędu. Sztab Baracka Obamy ruszył w tym tygodniu ze stroną RomneyEconomics.com , na której ma demaskować nieoficjalnego ciągle kandydata Republikanów na prezydenta USA jako chciwego biznesmena, który najpierw skupywał firmy, zwalniał ich pracowników, zarabiał miliony, a potem zadłużone przedsiębiorstwa w obliczu bankructwa porzucał.

"Tak Romney będzie zarządzał również Ameryką" - skonstatowali autorzy strony. A opowiadanym przez nich historiom towarzyszą nagrania, na których dawni pracownicy Romneya obnażają go jako bezlitosnego i bezkompromisowego człowieka interesu, który rzeczywiście "lubi móc zwalniać ludzi".

"Wyduszali pieniądze z firmy przy każdej okazji..."

Mitt Romney istotnie dorobił się milionów za pośrednictwem globalnej firmy konsultanckiej Bain & Company, a potem także Bain Capital, która to właśnie dokonywała zakupów lewarowanych innych firm (tzn. takie zakupy finansowane były ze środków pochodzących z kredytu lub pożyczki).

 

Sztab Obamy postanowił przedstawić historie trzech takich wykupionych przez Bain Capital przedsiębiorstw: Dade International, GST Steel i Stage Stores. Ta pierwsza firma zajmowała się produkcją sprzętu do badań medycznych i przetrwała dziewięć lat od momentu, kiedy wykupił ją Bain.

"Zapłacili za nią głównie pożyczonymi środkami, ograniczając w ten sposób ryzyko do minimum. A potem wyduszali pieniądze z firmy przy każdej okazji - zapłacili sobie m.in. prawie 100 mln dolarów za wpierw wykupienie firmy, a potem pomoc w jej zarządzaniu..." - relacjonował w zeszłym roku "New York Times" .

Zysk z upadłych firm? "Blisko pół mld dolarów"

Skończyło się na tym, że w 2002 roku Dade musiała ogłosić upadłość, mając na koncie dług w wysokości 1,5 mld dolarów. Pracę straciło blisko 3 tys. ludzi. Dla Romneya i jego paru wspólników miał być to jednak złoty interes - zarobili w sumie 250 mln dolarów.

 

Podobnie miało być także w przypadku GTS Steel i Stage Stores, które zbankrutowały niedługo po tym, jak zostały przejęte przez Bain Capital, wyrzucając na bruk w sumie ok. 6,5 tys. osób i zarabiając przy okazji niemal 200 mln dolarów.

"A ile miejsc pracy stworzył Obama?"

Jeżeli frontalny atak na Romneya się powiedzie, kandydat GOP może mieć rzeczywiście kłopoty, ale Republikanie już rozpoczęli akcję minimalizowania strat. Rzeczniczka polityka Andrea Saul wystosowała specjalne oświadczenie: "Cieszymy się, że prezydent Obama postanowił znów powrócić w kampanii do kwestii tworzenia nowych miejsc pracy. Mitt Romney pomógł stworzyć więcej miejsc pracy w sektorze prywatnym, wliczając w to okres zajmowania przez niego stanowiska gubernatora Massachusetts, niż prezydent Obama stworzył dla całego narodu".

Tymczasem do chóru obrońców republikanina dołączył także m.in. Steve Rattner, dawny doradca Baracka Obamy, nazywając inicjatywę sztabu obecnego prezydenta "niesprawiedliwą" .

Wszystko o wyborach w USA - zapraszamy na nasz profil na Facebooku >>>

DOSTĘP PREMIUM