Hollywood dostało tajne informacje o akcji zabicia ben Ladena. Żeby Obama wygrał wybory? [DOKUMENTY CIA i RZĄDU USA]

Kathryn Bigelow szukała materiałów do filmu o szturmie na twierdzę szefa Al-Kaidy. Dostała znacznie więcej. Urzędnicy Obamy dali oscarowej reżyserce z Hollywood nazwisko szefa Navy SEALS i dostęp do ludzi i dokumentów z akcji zabicia Osamy ben Ladena. Przekaz miał być jasny: "męska decyzja" prezydenta i "kluczowa" rola Białego Domu w akcji.

Pierwszy o domniemanych kontaktach Kathryn Bigelow i jej scenarzysty z oficjelami z Waszyngtonu i ich niezwykle szczodrej pomocy i otwartości wobec dwójki filmowców napisał w ubiegłym roku "New York Times" .

Ale dopiero teraz, w gorącym roku wyborczym, sprawa udostępnienia laureatce Oscara na potrzeby filmu o zabiciu Osamy ben Ladena supertajnych informacji o tej operacji nabrała rumieńców. Po tym, jak prawicowa organizacja antykorupcyjna Judicial Watch opublikowała kilkaset stron zapisów rozmów, e-maili i innych dokumentów pozyskanych z Departamentu Obrony USA i CIA na mocy amerykańskiej Ustawy o dostępie do informacji.

CZYTAJ DOKUMENTY CIA>>

CZYTAJ DOKUMENTY DEP. OBRONY>>

Zebrane i opublikowane przez Judicial Watch materiały wskazują jednoznacznie, że Bigelow - laureatka Oscara za film "The Hurt Locker" o jednostce saperów w Iraku - otrzymała dostęp do osób od początku związanych z akcją w Abbottabadzie i dokumentów z nią związanych.

Jak filmowcy z Hollywood dogadali się z administracją Obamy?

Co jest w dokumentach Departamentu Obrony i CIA? Przede wszystkim wewnętrzna korespondencja Departamentu Obrony (DO), a także zapis kluczowego spotkania z 14 lipca 2011 r. między urzędnikami DO a Bigelow i jej scenarzystą Markiem Boalem. Administrację Obamy reprezentował podsekretarz obrony ds. wywiadu Michael Vickers, i to właśnie on figuruje w najbardziej istotnych fragmentach dokumentów jako jedna z kluczowych osób w łańcuchu komunikacyjnym między filmowcami a Białym Domem.

Już jeden z pierwszych e-maili do Departamentu Obrony wymienia nazwisko Vickersa, a dalej w wiadomości z 22 czerwca jest zdanie: "Biały Dom chce wejść w kontakt z Markiem (Boalem - M.G.), ale raczej dopiero w ciągu kilku tygodni". Dalej w korespondencji następuje szeroka charakterystyka Kathryn Bigelow i jej dokonań filmowych. 8 lipca mowa jest o zaaranżowanym już spotkaniu Bigelow i Boala z przedstawicielami CIA i próbach wpasowania ich w grafik Michaela Vickersa. E-mail z 13 lipca do komandora Boba Mehala, odpowiedzialnego za kontakty z prasą w Pentagonie, potwierdza datę wizyty Bigelow i Boala w Departamencie Obrony i w Langley (siedziba CIA - M.G.) - 14 lipca 2011 r.

Jasny przekaz: "Męska decyzja" Obamy i kluczowa rola Białego Domu

Inne dokumenty - tym razem z CIA - potwierdzają, że Kathryn Bigelow i Mark Boal rzeczywiście uzyskali dostęp do pomieszczeń CIA, w których planowano atak na twierdzę ben Ladena. W kolejnych dokumentach można odnaleźć m.in. e-mail z 13 czerwca cytujący Vickersa omawiającego stanowisko DO wobec filmowców.

Przekaz od podsekretarza obrony jest jasny: filmowcy mają dostać dokładne informacje, ale nie może zaistnieć wrażenie, że dowódcy bez problemu godzą się na kontakty z mediami. Informacje o operacji mają wydobywać rolę "podjętej na zimno decyzji prezydenta USA" i "kluczowe" zaangażowanie Białego Domu. W sam raz na przekaz, który wszedłby do kin w USA miesiąc przed prezydencką rozgrywką.

Kathryn Bigelow poznała tożsamość szefa jednostki SEALS

Według dokumentów pozyskanych przez Judicial Watch Bigelow i Boal spotkali się m.in. z samym Vickersem (który wyliczył z imienia i nazwiska osoby zaangażowane bezpośrednio w operację, włącznie z szefami sztabów i najwyższymi rangą wojskowymi), a także z Denisem McDonoughem, zastępcą doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego, i Johnem O. Brennanem, głównym doradcą Obamy ds. terroryzmu (strona 138. dokumentu Departamentu Obrony).

Ale największe kontrowersje w amerykańskiej prasie wzbudził fakt, że reżyserka i jej scenarzysta poznali - pod rygorem zachowania tajemnicy - tożsamość dowódcy elitarnej jednostki komandosów marynarki wojennej, wykonującej najbardziej niebezpieczne tajne misje - Zespołu Szóstego Navy SEALS (obecnie działa pod zmienioną nazwą - M.G.), który dopadł Osamę ben Ladena.

- To dynamit - wyrwało się Boalowi.

Prasa: Obama naraził na szwank bezpieczeństwo narodowe?

Może się okazać, że ów "dynamit" został podłożony pod drugą kadencję Baracka Obamy. Opublikowanie dokumentów wywołało burzę w mediach. "Barack Obama oskarżony o naruszenie bezpieczeństwa narodowego USA dla korzyści politycznych poprzez danie filmowcom z Hollywood dostępu do tajnych materiałów z akcji zabicia ben Ladena" - grzmi brytyjski "Telegraph" . "Filmowcy dostali dostęp do akt CIA ws. ben Ladena - alarmuje Fox News". "Administracja zaoferowała filmowcom dostęp do akt ben Ladena" - to już CNN.

O sprawie pisze też "Huffington Post" , z reguły raczej życzliwy prezydentowi. I to właśnie ta gazeta cytuje rzecznika Narodowej Rady Bezpieczeństwa USA Tommy'ego Vietora, który w pierwszej odpowiedzi przesłanej redakcji odesłał do słów rzecznika Białego Domu Jaya Carneya z 2011 r., gdzie ten nazwał ujawnienie tajnych informacji "idiotycznym" i "po prostu złym". Później jednak Vietor przesłał komentarz, w którym stwierdził, że identyczne informacje o operacji zabicia bin Ladena przekazano oficerom prasowym Białego Domu.

Administracja Obamy strzeliła mu w stopę?

Ci nie ujawnili jednak najwyraźniej nazwiska dowódcy Zespołu 6. Navy SEALS. Wszystko wskazuje na to, że zamiast pomóc Obamie w kluczowym momencie przed wyborami, cała sprawa mocno mu zaszkodzi. Tym bardziej że producenci filmu zapowiedzieli niedawno, że premiera obrazu, zatytułowanego pierwotnie "Zabić ben Ladena", będzie miała miejsce nie w październiku, ale w grudniu, czyli już po wyborach w USA, pod nowym tytułem "Zero Dark Thirty". Jeśli administracja Obamy będzie zaliczała podobne wpadki, wówczas do rządzenia Ameryką może szykować się już Mitt Romney.

CZYTAJ DOKUMENTY CIA>>

CZYTAJ DOKUMENTY DEP. OBRONY>>

Wszystko o wyborach w USA - zapraszamy na nasz profil na Facebooku >>>

DOSTĘP PREMIUM