Niemieccy piłkarze o Auschwitz przy kominku. "Nie do zaakceptowania, gdy tam ludzi palono i przepuszczano przez komin"

- Gdyby do Auschwitz przyjechała cała reprezentacja, dotarłoby się w ten sposób do setek tysięcy młodych ludzi - stwierdził przewodniczący Niemieckiej Rady Żydów Dieter Graumann. Do Auschwitz pojechało tylko 3 reprezentantów. Sprawę opisuje "Deutsche Welle".

Szef Niemieckiej Rady Żydów krytykuje Niemiecki Związek Piłki Nożnej za potraktowanie wizyty niemieckich piłkarzy w Auschwitz. Jego zdaniem to zaprzepaszczona szansa.

Przewodniczący Niemieckiej Rady Żydów, Dieter Graumann, ostro zaatakował Niemiecki Związek Piłki Nożnej (DFB) i menadżera niemieckiej kadry Olivera Bierhoffa. Zarzucił mu, że podczas wystąpienia na konwencie rady w niedzielę (03.06) w Hamburgu, przejawiał "kolosalny brak wyczucia i taktu" w dyskusji na temat wizyty przedstawicieli DFB i niemieckiej kadry w Auschwitz.

W połowie marca 2012 Graumann zarzucił DFB, że "fatalnym sygnałem dla świata" byłoby, gdyby akurat Niemcy w ramach pobytu w Polsce na Euro 2012 nie odwiedzili żadnego miejsca pamięci Holocaustu. Menadżer niemieckiej kadry bronił się przed tym, zaznaczając, że działacze piłkarscy i szefostwo niemieckiej reprezentacji jak najbardziej zajmują się tym tematem . Faktycznie już w połowie marca 2012 była mowa o tym, by piłkarze i delegacja DFB pojechali do Auschwitz.

"Rozmowa przy kominku"

"Oczywiście, że rozmawiamy na temat Holocaustu z zawodnikami" - podkreślał Bierhoff jeszcze w marcu, zaznaczając, że jeszcze nie zdecydowano się na formę. "Mogłaby to być rozmowa przy kominku (niem. Kamingespräch) lub wykład".

Użycie słowa "Kamingespräch", jak powiedział Graumann na konwencie w Hamburgu, jest nie do zaakceptowania, jeżeli wziąć pod uwagę, że "w Auschwitz na przykład zagazowano moich dziadków, ludzi palono i przepuszczano przez komin".

Wizytę w Auschwitz niemieckiej delegacji z trzema zawodnikami w ubiegły piątek Graumann uważa za zaprzepaszczoną szansę. "Jeżeli do Auschwitz przyjechałaby cała reprezentacja, dotarłoby się w ten sposób do setek tysięcy młodych ludzi, w lepszy sposób niż wygłaszając tysiąc mów na uroczystościach ku czci ofiar". Jak wyjaśnił, DFB nie chciał, by wszyscy zawodnicy pojechali do Auschwitz, bo jak powiedziano "są na to za wrażliwi".

Tylko trzech

Z całej niemieckiej kadry miejsca pamięci w Auschwitz-Birkenau odwiedziło tylko trzech zawodników: kapitan Philipp Lahm, Miroslav Klose i Lukas Podolski. W skład niemieckiej delegacji wchodzili także prezes DFB Wolfgang Niersbach, menadżer Oliver Bierhoff i selekcjoner kadry Joachim Löw.

Graumann zaznaczył, że do Auschwitz wybiera się cała reprezentacja Anglii. W trakcie wizyty niemieckiej delegacji Oliver Bierhoff zaznaczył, że DFB specjalnie nie nadawał całej sprawie rozgłosu medialnego i starał się trzymać z dala od niej mass media, żeby "nie przekształciła się ona w akcję PR".

Minuta ciszy w Londynie

Związek DFB był poirytowany krytyką ze strony Dietera Graumanna już w marcu - zarzucano mu, że przed upublicznieniem informacji nie starał się nawiązać rozmowy ze związkiem. Graumann natomiast zarzuca menadżerowi kadry, że "potłukł bardzo wiele porcelany i potem się jeszcze odszczekiwał". "Tak nie wolno już obchodzić się z żydowską społecznością w Niemczech", powiedział na konwencie Rady w Hamburgu, co zebrani przyjęli brawami.

Przewodniczący Niemieckiej Rady Żydów skrytykował także Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl), który odrzucił pomysł, by podczas otwarcia Igrzysk olimpijskich w Londynie minutą ciszy uczcić pamięć izraelskich sportowców, którzy zabici zostali przez palestyńskich terrorystów podczas igrzysk w Monachium przed 40 laty. Graumann określił tę odmowę mianem "wyzutej z uczuć i nieludzkiej".

Wojna w Wietnamie w obiektywie zdobywcy Pulitzera [ZDJĘCIA AP] >>

 

embed

DOSTĘP PREMIUM