Merkel po meczu Niemiec przyszła do szatni. A tam Schweinsteiger pod prysznicem

Angela Merkel zaraz po meczu Grecja-Niemcy poszła do szatni reprezentacji swojego kraju. Nie wszyscy jednak byli gotowi na wizytę, bo pomocnik Bastian Schweinsteiger był wtedy pod prysznicem. - Nie załapałem się. Szkoda - skomentował.

Kanclerz Merkel tuż po meczu Grecja-Niemcy ruszyła do szatni piłkarzy, by im gratulować i zapowiedzieć, że na meczu półfinałowym jej niestety nie będzie. - Drżałam przez cały czas - przyznała szefowa niemieckiego rządu po ćwierćfinałowym pojedynku Niemców z Grekami. Niemcy wygrali 4:2, ale pojedynek dostarczył wszystkim wielkich emocji. - To jest zawsze tak emocjonujące. Najpierw się bałam, ale potem się przekonałam, że Niemcy mają przewagę na boisku - przyznała Angela Merkel.

Po meczu, odczekawszy 10 minut, Angela Merkel bez namysłu udała się do szatni sportowców. Razem z prezesem Niemieckiego Związku Piłki Nożnej Wolfgangiem Niersbachem i prezesem Zrzeszenia Lig Reinhardem Rauballem przekazała piłkarzom gratulacje z powodu wejścia do półfinału. - To był znakomity mecz! Tak trzymać dalej! - powiedziała kanclerz. Nie wszyscy piłkarze byli obecni przy tych gratulacjach. - Nie załapałem się, bo byłem pod prysznicem. Szkoda - przyznał Bastian Schweinsteiger.

Środkowy napastnik Andre Schuerle miał natomiast ten zaszczyt. - Kanclerz wszystkim osobiście gratulowała i powiedziała kilka słów. Żałowała, że nie będzie mogła być na meczu półfinałowym - powiedział Schuerle, na co dzień zawodnik Bayernu Leverkusen. Angela Merkel nie może przyjechać w najbliższy czwartek do Warszawy, ponieważ w tym czasie musi być na dwudniowym posiedzeniu Rady Europy w Brukseli.

Merkel lubi swoją drużynę

Na meczu w Gdańsku kanclerz Merkel nie ukrywała swoich emocji. Każdą bramkę entuzjastycznie nagradzała oklaskami, czuło się napięcie, z jakim obserwowała mecz. Jak zaznacza w relacji z meczu Spiegel: "W czasie sprawowania urzędu kanclerza Angela Merkel zaczęła z wielkim zaangażowaniem kibicować niemieckiej reprezentacji. Krótka wizyta w szatni, odwiedziny w kwaterze, gdzie sportowcy rezydują podczas turniejów, obecność na honorowej trybunie na stadionie - to już utarte rytuały ostatnich lat.

Czuje się, że lubi drużynę, i nie jest to dla nikogo zaskoczeniem. Chwali ducha panującego w zespole, cieszy się, że są tak zgrani. To, że niemieccy zawodnicy noszą nie tylko takie nazwiska jak Mueller i Goetze, ale także Khedira i Boateng, uważa za wspaniały dowód udanej integracji. Jak twierdzi, drużyna trenera Loewa jest przekrojem niemieckiego społeczeństwa, i taki przekrój jej się bardzo podoba" - pisze Spiegel.

Pro bono suo

Jak zaznacza tygodnik: "Angela Merkel ma w istocie duszę zwyczajnego Niemca. Uważa, że trzeba oszczędzać. Lubi życie na prowincji. I chętnie ogląda piłkę nożną". Ale Spiegel zaznacza także: "Te turniejowe terminy nie są bezinteresowne. Małostkowością trąciłoby twierdzenie, że celowo instrumentalizuje ona piłkę nożną, żeby udawać bliskość do przeciętnych ludzi i podbijać swą popularność. Ale jej obecność na stadionach ma już posmak polityczny. I nie jest błędne podejrzenie, że na co dzień dość sztywni politycy chętnie kąpią się w blasku stadionowych jupiterów".

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

embed

Kibic Tusk i kibicka Merkel. Uśmiechy, żarciki i prawdziwe sportowe emocje [ZDJĘCIA]

DOSTĘP PREMIUM