Mąż zmuszonej do aborcji w 7. miesiącu zaginął. Rodzina szykanowana

Mąż Feng Jianmei, Chinki zmuszonej do aborcji w siódmym miesiącu ciąży, zaginął. Z kolei rodzina kobiety po nagłośnieniu informacji jest szykanowana.

Zdjęcie nieprzytomnej kobiety obok zakrwawionego ciała płodu kilka dni temu obiegło internet. Feng Jianmei została zmuszona do aborcji w siódmym miesiącu ciąży. Nie zapłaciła 40 tys. juanów kary za złamanie zakazu posiadania więcej niż jednego dziecka. Sprawą zajęła się specjalna komisja, która ma zbadać, czy nie doszło do nadużyć.

Zaginięcie i szykany

Teraz okazało się, że zniknął mąż Feng. O zaginięciu poinformował krewny. - Deng Jiyuan zaginął w niedzielę. Jego telefon nie odpowiada - mówi. Mimo zgłoszenia zaginięcia na policji wciąż nie wiadomo, co się dzieje z mężczyzną.

Z kolei rodzina Feng jest teraz szykanowana. - Kiedy wróciliśmy ze szpitala, pod domem stały tłumy. Ludzie krzyczeli, że jesteśmy zdrajcami. Mieli ze sobą też transparenty. Teraz oni wszędzie chodzą za nami - opowiada krewny. Z jego relacji wynika, że protest jest związany z wywiadami, których rodzina udzieliła zachodnim mediom.

Ogromna skala aborcji

Chiny od lat 70. próbują walczyć z przeludnieniem wykorzystując do tego "politykę jednego dziecka". Małżeństwa, które chcą mieć więcej dzieci, muszą zapłacić karę uzależnioną od ich dochodów. Nie wszyscy mogą sobie pozwolić na drugie dziecko. Wcześniej pisaliśmy, że para musiała zapłacić 1,3 mln juanów kary za drugą ciążę. Nagłośnienie tego przypadku może pomóc ujawnić liczbę aborcji - nierzadko przymusowych. Wg oficjalnych statystyk 62 proc. kobiet w wieku 20-29 lat miało przynajmniej jedną aborcję. Część kobiet decyduje się też na usunięcie ciąży, jeśli okaże się, że jest to dziewczynka. Nierzadko kobiety po urodzeniu dziecka są sterylizowane.

"A1 jak pole golfowe, cmentarze większe niż wsie". Podróż reportera Reutera po Polsce

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM