Wszyscy kontra Merkel. Szykuje się trudny szczyt UE

Na zbliżającym się szczycie UE Angela Merkel może spotkać się z twardą opozycją zagrożonych bankructwem państw. Będą chciały dodatkowych pieniędzy na rozruszanie gospodarek oraz uwspólnienie długu. Angela Merkel sprzeciwia się tym planom i proponuje najpierw ściślejszą unię polityczną.

Przywódcy Włoch, Francji i Hiszpanii będą naciskać Angelę Merkel na szczycie Unii Europejskiej w Brukseli, by zgodziła się na uwspólnienie długów państw strefy euro, zanim się ona rozpadnie. Wrzucenie do jednego worka zobowiązań "17" pozwoli na obniżenie rentowności ich długów.

Podobnie uważają unijni biurokraci i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Inwestorzy, którzy już nieraz zawiedli się na nieskutecznych akcjach antykryzysowych Unii, oczekują po szczycie przełomowych decyzji, bo kryzys w Europie może rozlać się na cały świat.

To jednak zależy od kanclerz Niemiec, liderki najsilniejszego kraju w Unii, a ta jest niechętna takim propozycjom. Od dawna powtarza, że krótkoterminowe akcje, jak emisja euroobligacji czy zwiększenie aktywności Europejskiego Banku Centralnego, nie poprawią sytuacji, dopóki państwa nie będą w stanie zrównoważyć budżetu. W dodatku najpierw chce stworzyć unię polityczną. - Potrzebujemy więcej Europy. Rynki tego oczekują - twierdzi.

"Problemy mogą uwolnić polityczne siły"

Jednakże na obecnym szczycie może spotkać się z twardą opozycją. Włoski premier Mario Monti ubolewał, że oprocentowanie włoskich obligacji rośnie pomimo wielkich oszczędności, jakie jego kraj poczynił. - Te problemy mogą uwolnić polityczne siły, które powiedzą: "Unię, euro, ten czy tamten kraj wyślijmy do piekła". To może być katastrofa dla całej UE - stwierdził wczoraj w Brukseli. Zapewnił, że jest w stanie pracować cały weekend, byleby tylko przyjęto kolejny pakiet finansowy, który uspokoi rynki.

Bardziej zdesperowany od Montiego jest premier Hiszpanii Maraiano Rajoy, którego kraj boryka się z ogromnym zadłużeniem i rosnącą rentownością obligacji. - Nie możemy dłużej finansować państwa przy tak dużej rentowności obligacji - stwierdził.

"Monti zaatakuje Merkel"

Simon Tilfor z think-tanku Centrum Europejskich Reform zauważył, że "Francja, Włochy i Hiszpania zaczynają razem współpracować ws. swojej sytuacji finansowej". Wcześniej były niechętne izolowaniu i naciskaniu na Merkel, ale gdy łagodna perswazja nie dała rezultatów, są sfrustrowane. - Jeśli ktoś ją zaatakuje, to Monti, który dzięki śmiałym oszczędnościom ma największą wiarygodność i może najwięcej stracić, jeśli kanclerz nie zgodzi się dać kolejnych miliardów euro na ratowanie państw - komentuje.

Mniejszą rolę w naciskach na Merkel zapewne odegra francuski prezydent François Hollande. Komentatorzy zwracają uwagę, że nie ma jeszcze doświadczenia w takich rozmowach i sam jest politykiem bardziej koncyliacyjnym, niż wojowniczym. W dodatku udało mu się już wywalczyć obietnice od Merkel, że na szczycie obok ustaleń ws. oszczędności będą dyskutowane również działania stymulujące.

Po zabytkowym dworcu zostało zaorane pole. Tak znikła Łódź Fabryczna [ZDJĘCIA]

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM