Makowski: Kryzys ekonomiczny? Grozi nam krach społeczny

- Działania mające ratować Unię przypominają wymianę zepsutego kranu w kabinie pierwszej klasy na Titanicu po jego zderzeniu z górą lodową. Obowiązuje dewiza: ?Unia jest niezatapialna?- pisze Jarosław Makowski, szef Instytutu Obywatelskiego. - Wspólnocie w tym samym stopniu co krach ekonomiczny zagraża krach społeczny - dodaje. Dziś kolejny szczyt UE, który ma uratować strefę euro.

- Niemcy jako motor napędowy UE mogą istnieć bez Unii. Ale Unia nie będzie istnieć bez Niemiec. Dlatego kanclerz Angela Merkel dyktuje swoje warunki gry pozostałym partnerom, szczególnie tym zagrożonym bankructwem: Grecji czy Hiszpanii. Jej recepta brzmi: "jeśli mamy kryzys, zaciskamy pasa" - pisze Jarosław Makowski na stronie Instytutu Obywatelskiego (think tank PO).

Makowski krytykuje takie podejście, tłumacząc, że "dobry gospodarz robi dokładnie odwrotnie: gdy jest hossa, oszczędza, by móc wydawać, gdy przyjdzie bessa". Tymczasem Unia nie oszczędzała, kiedy był ku temu czas, a teraz jej "na to nie stać".

Za krachem ekonomicznym może pójść krach społeczny

- Co więcej, konsekwencją kryzysu ekonomicznego jest kryzys polityczny Unii. Wspólnocie w tym samym stopniu co krach ekonomiczny zagraża krach społeczny. Od wewnątrz UE jest rozsadzana przez rosnące w siłę ruchy antyintegracyjne i nacjonalistyczne: Geert Wilders w Holandii, Front Narodowy we Francji czy Szwedzcy Demokraci - pisze publicysta.

Krótko: ludzie, jak Stary Kontynent długi i szeroki wychodzą na ulicę, by pokazać, co myślą o polityce "zaciskania pasa" i gdzie za chwilę wyślą europejskie elity, które obwiniają za swój dzisiejszy los. Stąd jedno wydaje się pewne: kosztem kryzysu nie da się obciążyć tylko zwykłych ludzi, co zaczyna docierać do coraz większej grupy europejskich polityków. Dlatego Francois Hollande, nowy prezydent Francji, wciąż powtarza, że oprócz polityki "zaciskania pasa" należy postawić "politykę wzrostu".

Zbawienne działanie rynku - ułuda

Szef Instytutu Obywatelskiego przekonuje, że aby pobudzić wzrost, potrzebne jest efektywne narzędzie - państwo. - Tymczasem przez ostatnie kilka dekad neoliberalna polityka, zalecana i praktykowana w ramach Unii tak przez lewicę, jak prawicę, sprowadzała się w istocie do jednego: "minimalizacji roli państwa i maksymalizacji roli rynku" - opisuje Makowski.

Jego zdaniem wiara w zbawienne działanie rynku okazała się złudna. Pisze także: - Europejczycy muszą sobie przypomnieć, że sukces Unii, styl życia, jakim się radowali, oraz bezpieczeństwo socjalne, którym się cieszyli, były owocem budowy rozumnego państwa społecznego. Państwo nie tyle jest problemem, jak skłonni byliśmy wierzyć jeszcze niedawno Ronaldowi Reaganowi, ale dziś zdaje się być jedynym rozwiązaniem.

Kto zatem ma, zdaniem Makowskiego, przywrócić znaczenie państwa? Kanclerz Merkel, która "musi zacząć odzyskiwać owe wszystkie atrybuty państwa, które pozwolą na ponadnarodowym poziomie poprowadzić skuteczną politykę gospodarczą i społeczną."

Przeczytaj cały tekst >>

"Multikulturalizm to kompletne nieporozumienie" [OPINIA] >>

DOSTĘP PREMIUM