Zdradzeni i sprzedani. "Najpierw przestają płacić" [RELACJE OFIAR HANDLU LUDŹMI]

Praca po 15 godzin, za darmo. Bicie, golenie głowy, zmuszanie do prostytucji, gwałty, życie w baraku lub w luksusowym więzieniu. Cristina, Teodora, Agnes i Mark zostali przez współczesnych handlarzy niewolników wysłani do domów publicznych, prywatnych willi-więzień i istnych obozów pracy. Udało im się wyrwać. Oto ich relacje z tego, co przeżyli.

- Byłem bezrobotny, zaproponowali mi pracę. Na początku było fajnie. Dobrze płacili, robota była niezła. A potem wszystko się zmieniło - najpierw przestali płacić.

Mark Ovenden jest rosłym, silnym mężczyzną. Nie wygląda na kogoś, kogo można zmusić, by pracował dzień w dzień fizycznie po 15 godzin, dał się przewozić z kraju do kraju i pokornie znosił upokorzenia. Ale gdyby nie szwedzka policja, która wpadła na trop ludzi trzymających jego i innych pod kluczem, być może dalej pracowałby jak niewolnik.

Rynek wart miliony

Mark padł ofiarą traffickingu - nowoczesnej formy niewolnictwa. Pod tym pojęciem rozumie się obecnie wszystkie formy wyzysku ludzi, wiążące się z ich ubezwłasnowolnieniem: handel kobietami, handel dziećmi, narządami i tanią siłą roboczą. Czyli bardzo intratny "biznes", którego nie dotyka kryzys czy dekoniunktura. Rynek jest chłonny i cały czas rośnie. Współcześni handlarze wysyłają swój "towar" do domów publicznych, prywatnych willi-więzień i miejsc przypominających obozy pracy. Zyski są krociowe, a zeznania świadków i statystyki - przerażające.

Według danych ONZ, Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP) i amerykańskiego Kongresu rynek handlu ludźmi warty jest 32 miliardy dolarów rocznie. W seksbiznesie lub bez zapłaty pracuje 9,8 mln osób. Co roku przemytnicy szmuglują przez granicę 800 tysięcy ludzi - do pracy w niewolniczych warunkach. 79 proc. z nich to kobiety i dziewczęta sprzedawane w większości do domów publicznych. Ale nie tylko. Niektórzy bogaci ludzie nie pogardzą darmową pomocą domową i niańką w jednym.

"Będziesz u nas pracować, a my poślemy cię do szkoły". Tej obietnicy pani domu, do którego trafiła Agnes - sierota, która marzyła o studiach we Francji - nigdy nie spełniła. Bo zrobiła ze swojej podopiecznej niewolnicę.

- Kąpałam jej dzieci, sprzątałam, robiłam wszystko. Nie mogłam nawet wyjść na dwór, odzywać się do sąsiadów. Chciała mnie też po prostu odesłać do Abidżanu - opowiada Agnes w filmie przygotowanym przez służby medialne Komisji Europejskiej . Dziewczynie udało się uciec po dwóch latach dzięki pomocy sąsiadów.

Sprzedaż, szantaż, zdrada. Jak zniewolić człowieka

Nie wszyscy mogą liczyć na pomoc nawet najbliższej rodziny. Co gorsza, w wielu przypadkach to rodzina wtrąca krewnych do kręgu traffickingu. Cristina z Rumunii "po prostu nagle jednego dnia" została wydana przez matkę za mąż za starszego mężczyznę. Jak opowiada, mąż "traktował ją, jakby miała 20-30 lat (miała 13)", i zmuszał do zarabiania na życie... kradzieżą.

Cristina dobrowolnie oddała się w ręce policji. Teraz jest w ośrodku pomocowym i próbuje zacząć normalne życie.

Na rodzinę nie mogła też liczyć Teodora z Rumunii. 35-letnia obecnie kobieta została zmuszona szantażem przez własną rodzinę do zarabiania jako prostytutka w Belgii. Pieniądze miała wysyłać co miesiąc do matki i szwagierki. Jej szczęśliwe i stabilne życie legło w gruzach. - Brzydziłam się siebie, nie mogłam uwierzyć, że to robię. Wytrzymałam ze względu na syna - mówi dziś.

Seksbiznes to jedna z najbardziej intratnych gałęzi traffickingu. Dane amerykańskiego centrum badań nad tym zjawiskiem ( National Human Trafficking Resource Center (NHTRC) ) są wymowne: średnia stawka za 15 minut z prostytutką w Nowym Jorku to 30 dolarów. Tygodniowo nowojorski dom publiczny zarabia na jednej dziewczynie - średnio w wieku 14-19 lat, pracującej często po 10 godzin dziennie i obsługującej 25-30 klientów - 5250 dolarów.

O ile w Europie szlaki przemytnicze handlu żywym towarem prowadzą z Europy Środkowo-Wschodniej i byłego sojuza do bogatych państw Europy Zachodniej i na Bliski Wschód, o tyle po drugiej stronie oceanu centrum handlu kobietami stały się: Meksyk - główny "port przeładunkowy" i "port przeznaczenia" - USA.

Anatomia handlu kobietami

Ze stolicy Meksyku - Mexico City - kobiety transportowane są za granicę - do USA, do przygranicznych miasteczek, gdzie kontrola policji jest słaba, bądź do kurortów, gdzie jest wysoki popyt na seksusługi - opisuje proceder BBC .

Schemat jest podobny. Naganiacze i fałszywi pośrednicy kuszą młode, często bezrobotne dziewczyny pracą lub obietnicą małżeństwa. Na miejscu okazuje się, że "praca" oznacza prostytucję w Meksyku lub w USA.

Meksykański wymiar sprawiedliwości nie jest zbyt skuteczny, a dziewczyny z Ameryki Łacińskiej mają wzięcie. Każdego roku przemycanych przez granicę jest około 100 tys. dziewcząt. Tymczasem w 2010 r. w Mexico City skazano za handel ludźmi tylko cztery osoby, a wobec 47 wszczęto postępowanie - podaje Biuro Prokuratora Generalnego Meksyku .

"Jesteś młody, silny, jak to się stało"?

Kraje UE i USA w walce imają się najróżniejszych sposobów. W nowojorskim Brooklynie powstał program skierowany do klientów domów publicznych, uczulający ich na krzywdę kobiet, za których usługi płacą. W Stanach Zjednoczonych kary za przemyt i stręczycielstwo są wysokie, ale problem jest od lat niezmienny - słaba skuteczność w walce z alfonsami, przeciw którym zastraszone kobiety boją się zeznawać. Stąd wciąż relatywnie niewielka roczna liczba procesów i kar za handel ludźmi, podawana przez raport amerykańskiego Departamentu Stanu .

Z kolei Bruksela 18 czerwca 2012 r. zatwierdziła strategię UE na rzecz wyeliminowania handlu ludźmi na lata 2012-2016. Zeznania Cristiny, Teodory, Agnes i Marka pokazują, że jest dużo do zrobienia.

- To było prawie jak obóz pracy, ludzie z ogolonymi głowami... Niektórzy byli tam po pięć lat lub więcej, poddali się. Jak uciekali, zawsze ich znajdowano. I bito szpadlami i narzędziami roboczymi - opowiada Mark .

- Ludzie mi mówią: jesteś młody, silny, nieźle wykształcony, jak to mogło ci się przydarzyć? Ale prawda jest taka, że mogło przydarzyć się każdemu. W pewnych okolicznościach każdy może tak skończyć.

DOSTĘP PREMIUM