Tajemnica zniknięcia Amelii Earhart 75 lat później. Odpowiedzi poszuka specjalistyczna ekspedycja

Tajemnicy zaginięcia Amelii Earhart nie udało się rozwikłać od dokładnie 75 lat. Dziś rusza specjalistyczna ekspedycja, która śladów legendy awiacji będzie szukać tym razem na dnie Pacyfiku w okolicach Honolulu, gdzie w 1937 r. urwał się kontakt radiowy z Amerykanką - donosi serwis CNN.

Amerykańska dziennikarka i poetka w 1932 r. została pierwszą kobietą, która przeleciała samotnie nad Atlantykiem. Dokładnie 75 lat temu Earhart podjęła z kolei próbę okrążenia Ziemi wzdłuż równika. Po 40 dniach podróży wylądowała w Nowej Gwinei, odpoczęła, uzupełniła zapasy i... zaginął ślad po niej i jej nawigatorze Fredzie Noonanie.

Zobacz archiwalne zdjęcia legendy awiacji >>

Amerykanie od tamtej pory nie szczędzili pieniędzy na poszukiwania legendy awiacji, ale w historii ciągle brakuje odpowiedzi na najważniejsze pytania. Jednej z głównych grup poszukiwawczych TIGHAR (The International Group for Historic Aircraft Recovery) udało się zebrać pewne dowody na to, że samolot Lockheed L-10 Electra wylądował na bezludnej wysepce Nikumaroro, gdzie Earhart wraz ze swoim nawigatorem mieli żyć jako rozbitkowie.

Earhart jako rozbitek? "Brak ostatecznego dowodu"

TIGHAR właśnie od przeszukiwania terenu wokół tej wyspy rozpocznie dziś swoją kolejną ekspedycję, która w ciągu ostatnich 24 lat będzie już jej dziewiątą z kolei. "Tym razem będzie to bardzo specjalistyczna wyprawa, którą planowaliśmy od dawna, ale do tej pory nie mogliśmy sobie na nią pozwolić", czytamy na stronie grupy . Ekspedycję sfinansowano dzięki sponsorom i organizacjom charytatywnym.

Grupa znalazła wcześniej na Nikumaroro przedmioty z lat 30., które mogłyby sugerować, że Earhart rzeczywiście się na niej znalazła. Wśród tych przedmiotów są m.in. lusterko, puderniczka i buteleczki wyprodukowane w USA. - Mamy wszelkie podstawy, by twierdzić, że Amelia Earhart żyła tam i zmarła jako rozbitek, ale nie twierdzimy, że odkryliśmy ostateczny dowód - mówił wcześniej Rick Gillespie, szef TIGHAR.

Potwierdzać tę teorię według Gillespie'a mają też inne przesłanki - po tym, jak urwał się kontakt z Amerykanką, zarejestrowano jeszcze ponad 50 niezidentyfikowanych sygnałów radiowych , które mogły pochodzić właśnie z lockheed l-10 electry. Według organizacji samolot, po tym, jak wylądowali nim na wysepce pilot z nawigatorem, mógł zostać zabrany przez fale do morza. Na poszukiwaniach maszyny skupi się też obecna wyprawa.

Elita wikipedystów wybrała najlepsze zdjęcia 2011 roku Wikimedia Commons [ZDJĘCIA] >>

DOSTĘP PREMIUM