"Time": Ceny ropy mogą zachwiać pozycją Putina

Cały świat cieszy się ze spadku cen ropy, oprócz Władimira Putina - opisuje magazyn "Time". Tania ropa to cios dla rosyjskiej gospodarki uzależnionej od jej eksportu, a zatem autokratycznych rządów Kremla.

Niskie ceny ropy są z radością witane przez pawie cały świat. Oznaczają m.in. tańszą produkcję dóbr, niższe ceny, a za tym mniejszą presję inflacyjną, co pozwala na śmielsze działania banków centralnych i rządów w celu pobudzenia gospodarki. To pomaga w walce ze skutkami kryzysu. Jednak co dla większości ludzkości jest dobrą wiadomością, dla Władimira Putina oznacza kłopoty.

Stworzony przez niego system oligarchiczno-autokratyczny działa głównie dzięki drogiej ropie. Ten surowiec oraz gaz stanowią dwie trzecie eksportu Rosji. Wpływy z ich sprzedaży pozwalają Putinowi na wielkie wydatki z budżetu państwa, którymi kupuje poparcie grup społecznych. Jednak Rosja może sobie na nie pozwolić, tylko jeśli cena baryłki ropy wynosi co najmniej 120 dolarów, a teraz po spadkach kosztuje, w zależności od rodzaju od 88 dolarów do ok. 100.

Niższa cena ropy powoduje, że jest mniej pieniędzy na wydatki socjalne, pomoc państwowym fabrykom, interwencje w gospodarkę. Trudniej o podwyżki dla administracji. Być może potrzebne będą cięcia i oszczędności, co nie przysporzy Putinowi zwolenników.

Jego popularność zarówno wśród społeczeństwa, jak i oligarchów oraz administracji może spaść. Kłopoty gospodarcze mogą pomóc natomiast opozycji zyskać zwolenników. Reżimy autorytarne trwały do czasu, gdy zapewniały stabilizację ludności, a tej zagrażają w Rosji niskie ceny ropy.

Czytaj cały artykuł na stronie "Business Time" >>

Jak Europa traktuje homoseksualistów [RAPORT] >>

DOSTĘP PREMIUM