"To ja jestem Jokerem". Napastnik z kina to 24-letni James Holmes

Sprawca ataku na premierze nowego filmu o Batmanie w Denver to 24-letni były doktorant Uniwersytetu w Kolorado James Holmes - podają amerykańskie media. Mężczyzna zastrzelił 12 osób, po czym spokojnie oddał się w ręce policji, mówiąc "to ja jestem Jokerem".

Holmes jest odpowiedzialny za zabójstwo co najmniej 12 osób i ranienie kolejnych 59 podczas premiery filmu "Mroczny rycerz powstaje" w kinie w Denver.

Według NBC News Holmes urodził się 13 grudnia 1987 roku. Był doktorantem neurologii na Uniwersytecie w Kolorado, ale w czerwcu zrezygnował ze studiów nie podając przyczyny takiej decyzji.

Rodzina Holmesa składa kondolencje

Holmes dorastał w San Diego w jednorodzinnym domu w spokojnej dzielnicy, gdzie nadal mieszkają jego rodzice. W piątkowy poranek policja przyjechała po ojca Holmesa, który pracuje jako menedżer w firmie programistycznej. Matka mężczyzny, która jest pielęgniarką, cały dzień spędziła w domu przyjmując dalszych członków rodziny. Holmes miał też młodszą siostrę.

Rodzina Holmesa opublikowała oświadczenie, w którym składa kondolencje wszystkim bliskim ofiar ataku. Poprosiła też media o "uszanowanie jej prywatności" i zaznaczyła, że w pełni współpracuje z policją prowadzącą śledztwo ws. strzelaniny.

Amerykańskie media dotarły już do sąsiadów Holmesa. - Wydawał się być normalnym chłopakiem, nie wiem, co się stało. To bardzo smutne - mówi "The Los Angeles Times" Tom Mai. Mężczyzna dodaje, że chłopak był bardzo aktywnym członkiem kościoła prezbiteriańskiego. Jego rodzina organizowała przyjęcia bożonarodzeniowe dla innych członków kościoła.

Znajomi Holmesa powiedzieli, że był nieśmiały i inteligentny. W szkole średniej grał w piłkę nożną i ćwiczył bieganie. W 2010 roku uzyskał dyplom magistra neurologii na Uniwersytecie Kalifornijskim w Riverside. Przez długi czas nie mógł znaleźć pracy, zdecydował się więc wrócić na uczelnię i zrobić doktorat. W 2011 roku rozpoczął studia doktorskie na Uniwersytecie w Kolorado. Uczelnia potwierdziła, że studiował na wydziale medycznym.

Policja poinformowała, że nie miał wcześniej konfliktów z prawem. Według śledczych nie był ukarany nawet mandatem za złe parkowanie.

Miał przy sobie pistolet, strzelbę i karabin. Kupione legalnie

Około godz. 12.30, w nocy z czwartku na piątek, napastnik kupił bilet do kina w centrum handlowy, w dzielnicy Aurora. Wszedł na salę nr 9 i zaczął strzelać. "Powoli schodził po schodach i strzelał na oślep" - mówił jeden ze świadków. Według innej relacji, mężczyzna miał otworzyć ogień do widzów dokładnie w momencie, w którym także na ekranie rozpoczęła się strzelanina.

Atak trwał tylko chwilę. W momencie, kiedy na miejscu tragedii zjawiła się policja, sprawcy nie było już w budynku. Funkcjonariusze znaleźli go na parkingu centrum handlowego. Nie stawiał oporu, został aresztowany. Policjantom powiedział: "To ja jestem Jokerem" (Joker to czarny charakter, główny wróg Batmana - red.). Był ubrany w kamizelkę kuloodporną i ochraniacze, miał przy sobie trzy sztuki broni. NBC podaje, że wszystkie - strzelba, karabin i Glock - zostały kupione legalnie w ciągu ostatnich trzech miesięcy.

Śledczy nie wiedzą, jaki był motyw działania Holmesa. Według FBI nie ma on powiązań z żadnymi grupami terrorystycznymi.

Policja poinformowała później, że Holmes nie chce z nimi współpracować i odmówił składania zeznań.

Materiały wybuchowe w mieszkaniu

- Aresztowaliśmy podejrzanego - potwierdził szef miejscowej policji Dan Oates na konferencji prasowej. Podkreślił, że według wszelkiego prawdopodobieństwa zamachowiec nie miał żadnych wspólników.

W trakcie przesłuchania Holmes powiedział, że w jego mieszkaniu są ładunki wybuchowe. Rzeczywiście, policyjni saperzy odkryli tam "bardzo zaawansowane bomby i pułapki", a także słoiki z chemikaliami. 10 godzin po ataku policja wciąż nie była w stanie wejść do mieszkania. Rozbrojenie ładunków może zająć nawet kilka dni, a o pomoc poproszono wojsko.

DOSTĘP PREMIUM