"Prawo do posiadania broni jest świętsze od życia 30 tys. ludzi, ginących rocznie od kul"

Niemiecka prasa krytykuje USA za reakcje po masakrze w kinie w Denver. "Ameryka reaguje szalonymi środkami bezpieczeństwa. Kraj, w którym prawo do posiadania broni jest świętsze od życia 30 tys. ludzi, ginących rocznie od kul, wydaje się odporny na zdrowy rozsądek" - pisze gazeta "Ostsee-Zeitung". Pozytywnie wyraża się natomiast o reakcji Norwegów na zamachy Breivika.

Niemiecka prasa łączy masakrę w kinie w USA z rocznicą zamachów w Norwegii. "Prawie co do dnia, rok po masakrze na norweskiej wyspie Utoya, w której zginęło 69 osób, światem wstrząsnęła podobnie brutalna zbrodnia" - pisze dziennik "Die Welt".

"Barack Obama powiedział, że jeśli z masakry w Colorado należałoby wyciągnąć wniosek, to ten, że nasze życie jest bardzo kruche, a nasz czas ograniczony i cenny. W ten sposób prezydent banalizuje ten czyn. Masakra w kinie, w wyniku której zginęło dwanaście osób, w tym sześcioletnia dziewczynka, uczy też, że kontrola nad posiadaniem broni jest w USA zbyt słaba" - dodaje komentator stołecznego dziennika.

Ukazująca się w Rostocku gazeta "Ostsee-Zeitung", podkreśla, że "podczas gdy Norwegom udało się zachować tolerancję i czcić zmarłych ciesząc się jednocześnie z życia, Ameryka reaguje szalonymi środkami bezpieczeństwa. Kraj, w którym prawo do posiadania broni jest świętsze od życia 30 tys. ludzi, ginących rocznie od kul, wydaje się odporny na zdrowy rozsądek. Szczególnie wtedy, gdy nawet prezydenci przymilają się do lobby producentów broni".

Märkische Oderzeitung z Frankfurtu nad Odrą dodaje: "Także w Niemczech lobby posiadaczy broni ma duże wpływy. Jest ich tu dwa i pół miliona. Przepisy regulujące posiadanie broni są względnie surowe, ale zezwalają uprawiającym sport na kupno broni, która z ich sportem nie ma wiele wspólnego. A do tego broń można przechowywać w domu".

"Mobilizacja przeciwko Breivikowi"

"Podczas gdy USA znajdują się w szoku po masakrze na premierze filmu z Batmanem w pobliżu Denver, Norwegowie szukają drogi do normalności" - pisze Neue Osnabrücker Zeitung. "Norwegii udało zmobilizować się przeciwko ksenofobicznej ideologii Breivika; Norwegia sławi się tym, że pozostała tolerancyjnym krajem".

Także komentator dziennika Frankfurter Allgemeine Zeitung z uznaniem wyraża się wobec sposobu, w jaki polityczne kierownictwo Norwegii obeszło się z zamachem i jego konsekwencjami. "Premier Stoltenberg ma rację, kiedy mówi, że to nie zamachowiec, ale naród wygrał, ponieważ pozostał przy wartościach demokracji. Rzeczywiście nie doszło do politycznych erupcji. (...) Ale codzienność w Norwegii nie jest taka prosta jak się wydaje. Oprócz zrozumiałego wstrząsu, który jeszcze raz ujawnił się w rocznicę tego niewyobrażalnego zdarzenia, znacząca obecność policji w Oslo dowodzi, że coś się jednak zmieniło. Także Norwegia nie może ignorować już zasady "najpierw bezpieczeństwo".

"Tagesspiegel" przypomina, że "ksenofobiczna Partia Postępu, której przez długi czas aktywnym członkiem był Anders Breivik, musiała po masakrze pogodzić się z dotkliwymi stratami. Według najnowszych sondaży partia ta znów ma 22,8 procent poparcia i jest tym samym drugą polityczną siłą w tym kraju. Gdy skończy się żałoba, musi zacząć się analiza. Norwegia musi nauczyć się większego krytycyzmu".

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

embed

DOSTĘP PREMIUM