KGB chce przesłuchać Szwedów, którzy zrzucili misie. W Mińsku

Szwedzi, którzy naruszyli granicę powietrzną Białorusi, mają gwarancję poszanowania ich praw zgodnie z obowiązującymi w tym kraju przepisami, jeśli przyjadą do Mińska. Informuje o tym rządowa agencja prasowa Biełta, powołując się na nienazwane źródło w Komitecie Bezpieczeństwa Państwowego Białorusi (KGB). Sprawa ma związek ze zrzuceniem na Białoruś na początku lipca przez szwedzką awionetkę pluszowych misiów z hasłami obrony wolności słowa.

Według KGB przyjazd Szwedów na Białoruś jest potrzebny do przeprowadzenia konfrontacji uczestników postępowania karnego. Jednocześnie zwróciło się do władz Szwecji i Litwy o okazanie pomocy prawnej w śledztwie dotyczącym naruszenia białoruskiej granicy przez szwedzki samolot.

 

Wcześniej na Białorusi aresztowano dwie osoby, które są podejrzane o pomoc Szwedom w nielegalnym przekroczeniu granicy. Stanowiska stracili też dwaj białoruscy generałowie, a kilku otrzymało nagany. Natomiast białoruski MSZ poinformował o odwołaniu wszystkich swoich dyplomatów z ambasady w Szwecji. Jednocześnie zwrócił się do Szwecji o odwołanie do końca sierpnia swoich dyplomatów z ambasady w Mińsku.

W związku z decyzją Mińska o wyrzuceniu szwedzkiego ambasadora Unia Europejska przygotowuje notę protestacyjną. Poinformował o tym szwedzki dyplomata Olof Skoog, który przewodniczył nadzwyczajnemu spotkaniu ambasadorów unijnych państw w Brukseli. Kraje członkowskie nie zdecydowały się natomiast na wycofanie wszystkich swoich ambasadorów z Mińska. Gest solidarności ze Szwedami ma być w nocie dyplomatycznej.

Na Białorusi zdjęcie z pluszakiem jest zabronione

Po akcji szwedzkich pilotów władze na Białorusi zakazały robienia sobie zdjęć z pluszowymi misiami. Sądy skazały już kilka osób, w tym dziennikarzy, na kary grzywny za "nielegalne pikietowanie poprzez fotografowanie się z pluszakiem".

Jeden z milicjantów biorących udział w zatrzymaniu dziennikarki i fotografki stwierdził, że na Białorusi można swobodnie się fotografować, ale nie z niedźwiadkami wyposażonymi w spadochron i antyspołeczne, wymierzone w głowę państwa napisy.

 

Decyzji o rozszerzeniu unijnych sankcji wobec Białorusi należy się spodziewać dopiero po wakacjach, najpóźniej do października. Unia Europejska może rozszerzyć listę osób niepożądanych na jej terenie. Na czarnej liście z zakazem wjazdu do Wspólnoty jest obecnie 240 osób - to działacze białoruskiego reżimu na czele z prezydentem Aleksandrem Łukaszenką. Ich aktywa finansowe zostały zamrożone, podobnie jak aktywa ponad 30 firm wspierających białoruski reżim.

DOSTĘP PREMIUM