Wrze na ulicach Francji, co najmniej 19 rannych. "Strzelali do policjantów z wiatrówek"

Na przedmieściach francuskiego Amiens bandy chuliganów podpaliły w nocy kilkadziesiąt samochodów, halę sportową i dom kultury. W ogniu stanęło przedszkole. Co najmniej 19 osób zostało rannych. Zamieszki mogą się powtórzyć

Do zamieszek doszło, kiedy funkcjonariusze policji chcieli skontrolować jednego z mieszkańców getta imigrantów na przedmieściach Amiens. Rozwścieczona młodzież zaatakowała funkcjonariuszy. W ruch poszły kamienie i butelki z benzyną. Chuligani strzelali do policji z wiatrówek. Funkcjonariusze odpowiedzieli gazem łzawiącym i pociskami z kauczuku. Rannych jest co najmniej 19 osób, w tym 16 policjantów i 3 kierowców.

Policja wezwała posiłki z Paryża i innych okolicznych miast. Po interwencji udało się uspokoić zamieszki. Krajobraz po bitwie wygląda strasznie: na wyludnionych ulicach dopalają się szczątki samochodowych wraków. W mieście utrudniona jest komunikacja miejska. Policja obawia się, że znów może dojść do zamieszek.

Prezydent Francois Hollande zapewnił, że jego rząd zrobi wszystko, by zagwarantować spokój i bezpieczeństwo w mieście. - Minister spraw wewnętrznych Manuel Valls bezzwłocznie uda się do Amiens, żeby kolejny raz udowodnić, iż państwo zmobilizuje wszelkie siły aby zwalczać przemoc - mówił prezydent. Hollande zapowiedział też dodatkowe środki dla żandarmerii i policji w budżecie na przyszły rok.

DOSTĘP PREMIUM