"Zawsze, gdy patrzę na Księżyc, wspominam naszą małą misję Apollo 11" - "Buzz" Aldrin żegna Armstronga

"Miałem szczerą nadzieję, że Neil, Mike [Collins] i ja razem uczcimy 50. rocznicę naszego lądowania na Księżycu. Niestety, tak się nie stanie, choć Neil na pewno będzie tam z nami duchem. Niech spoczywa w pokoju" - tak swojego przyjaciela Neila Armstronga pożegnał Edwin "Buzz" Aldrin, jeden z trzech członków historycznej załogi Apollo 11.

"Jestem głęboko zasmucony wiadomością, że mój dobry przyjaciel i towarzysz w badaniu przestrzeni kosmicznej odszedł" - tak zaczyna swoje oświadczenie "Buzz" Aldrin , który razem z Neilem Armstrongiem i Mikiem Collinsem 20 lipca 1969 r. wylądował na Księżycu. 82-letni Aldrin wspomina, że zarówno on, jak i pozostała dwójka astronautów zawsze mieli świadomość, jak przełomowa będzie ich misja.

"Choć byliśmy tak daleko, nie byliśmy sami"

"Za każdym razem, kiedy patrzę na Księżyc, przypominam sobie ten niepowtarzalny moment sprzed ponad czterech dekad, kiedy Neil i ja staliśmy na pustym, niepłodnym, choć ciągle przepięknym Mare Tranquillitatis i patrzyliśmy na naszą wspaniałą, niebieską planetę, Ziemię, zawieszoną w mrocznej przestrzeni kosmicznej. Wtedy zdałem sobie sprawę, że choć znaleźliśmy się dalej niż jakikolwiek człowiek przed nami, to nie byliśmy tam sami. W tę podróż wybrał się z nami bowiem dosłownie cały świat. I dziś też wiem, że są ze mną miliony z całego świata, tych, którzy chcieliby pożegnać prawdziwego amerykańskiego bohatera i najlepszego pilota, jakiego kiedykolwiek znałem", pisze na swojej stronie amerykański bohater.

"Będę tęsknił za moim przyjacielem Neilem"

Aldrin podkreślił, że choć byli z Armstrongiem na emeryturze, nigdy nie przestali kibicować "postępom ludzkości w kosmosie, do których nasza mała misja Apollo 11 się przyczyniła". "Miałem szczerą nadzieję, że 20 lipca 2019 r. Neil, Mike i ja staniemy razem, aby uczcić 50. rocznicę naszego lądowania na Księżycu. Niestety, tak się już nie stanie, choć Neil na pewno będzie tam z nami duchem", dodał.

Na zakończenie astronauta złożył wyrazy ubolewania rodzinie zmarłego Armstronga. "Będę tęsknił za moim przyjacielem Neilem, tak jak - jestem pewien - tęsknić będą za nim miliony ludzi na całym świecie. Niech spoczywa w pokoju, i niech jego wizja losu ludzkiego w przestrzeni kosmicznej będzie jego dziedzictwem", skwitował na koniec "Buzz".

Słynny dowódca misji Apollo 11 zmarł w sobotę w wyniku komplikacji po wszczepieniu by-passów, które przeszedł kilka tygodni temu. Miał 82 lata.

DOSTĘP PREMIUM