Dziennikarz BBC na tropie afery toaletowej w Chinach: Wiele hałasu o muszlę klozetową

Każdy dziennikarz w Chinach zna zasadę "3T", która określa tematy, na które pisać nie wolno: Tiananmen, Tajwan i Tybet. Jak przekonał się jednak Justin Rowlatt, dziennikarz BBC, do tej zasady można by dołożyć jeszcze jedno "T" - toaleta. Zagraniczny reporter może opowiedzieć o tym, jak w większości chińskich domostw bieda aż piszczy, ale o tym, że kraj ma najbrudniejsze toalety w całej Azji - nie ma mowy.

Justin Rowlatt skończył kręcenie filmu dokumentalnego "China on Four Wheels", w ramach którego zjeździł Chiny wzdłuż i wszerz, aby dowiedzieć się, jak samochody zmieniają ten kraj - a przy okazji pokazać kolosalne dysproporcje między poszczególnymi klasami społecznymi.

Tamtejsze władze nie miały żadnego problemu, aby w świat poszedł obraz Chin, które z jednej strony zamieszkują rzesze osób, które nie są w stanie wymienić jednym tchem wszystkich swoich luksusowych aut, a z drugiej - masy ludzi, którzy samochodu nie mają, a jednym osłem muszą dzielić się z dziesiątkami sąsiadów.

"Ludzie żyją w biedzie? Przynajmniej będą im współczuć"

"Chiny ciągle twierdzą, że są państwem komunistycznym i słyną z ostrej cenzury, dlaczego więc nie miały nic przeciwko temu, żebyśmy nakręcili taki dokument? Odpowiedź pewnie powie dużo o ambicjach Chin i wyzwaniach przed nimi stojącymi", napisał w tekście dla BBC Rowlatt .

"Sądzę, że pozwolili nam na pokazanie tych niewiarygodnych nierówności, ponieważ rząd założył, że zdobędzie mu to współczucie dla ludności Chin. Pokazanie z kolei, jak bardzo bogata stała się reszta Chińczyków, według nich jest dowodem na sukces Chin. To, że w tym samym czasie setki milionów żyją tam w biedzie, pokazuje tylko, że jako kraj stoją oni przed ogromnymi wyzwaniami" - napisał Rowlatt.

Brytyjczyk o swoich przygodach z przedstawicielami klasy średniej Chin opowiada nie bez pewnego przekąsu: "Jess Sun jest członkiem chińskiej klasy nowobogackich, a także założycielem 'China Super Car Club'. Sam ma problemy ze spamiętaniem wszystkich swoich samochodów. Drapiąc się po głowie, potrafi wymienić dwa lamborghini, dwa ferrari, audi R8 i maserati. Potem następuje długa pauza, aż nagle na jego twarzy wypływa uśmiech. - Ach tak! - mówi. - I jeszcze bentley".

"Czyste toalety są symbolem cywilizowanego społeczeństwa"

Władze w sprawie opisywania nieprzyzwoicie bogatych i boleśnie biednych nie interweniowały. Cenzura pojawiła się potem. Wszystko zaczęło się od artykułu w "China Daily", ogólnokrajowym angielskojęzycznym dzienniku, w którym przytoczono raport WTO - ale nie Światowej Organizacji Handlu, tylko... Światowej Organizacji Toaletowej. Według tego raportu chińskie toalety są najbrudniejsze na całym kontynencie. Reakcja w Chinach była natychmiastowa.

"Gazeta opisała, jak Pekin w odpowiedzi przedstawił nowe rygorystyczne standardy utrzymania higieny - w publicznej toalecie mucha teraz nie siada. Dziennik nie miał żadnych wątpliwości, jak ważka jest to sprawa. 'Czyste publiczne toalety są symbolem cywilizowanego społeczeństwa' - grzmiał. Rozbawiła mnie ta cała awantura i wspomniałem naszemu opiekunowi z rządu, że chciałbym opisać tę burzę... w muszli klozetowej.

Do zadań pana Chena należało pilnowanie, byśmy nie złamali żadnych reguł. Do tamtej chwili przez całą naszą trzytygodniową podróż był rozluźniony i wesoły. Wtedy jednak jego twarz w jednym momencie pociemniała. - Nie sądzę, aby to był dobry pomysł - powiedział. Roześmiałem się, zakładając, że pan Chen jest tylko trochę sztywny. - Naprawdę nie sądzę, aby to był dobry pomysł - powtórzył z naciskiem.

Wytłumaczyłem mu, że materiał trwałby tylko kilka minut i utrzymany byłby raczej w żartobliwym tonie. Pan Chen zniknął na chwilę. Jak wrócił, na jego twarzy rysowała się surowość. - Przykro mi, Justin, ale muszę ci przekazać, że absolutnie nie możesz zrealizować tego materiału - powiedział".

"Postanowiłem zamknąć drzwi do chińskich toalet..."

Rowlatt nie nakręcił w końcu materiału na temat brudnych chińskich toalet, bojąc się, że władze zasabotują prace nad jego głównym projektem "China on Four Wheels" (którego pierwszy odcinek BBC wyemitowała dziś o godz. 21 czasu polskiego). Jak napisał, to doświadczenie mimo wszystko sporo go nauczyło.

"To była dla mnie istotna lekcja. Chiny mogą być w trakcie niewiarygodnej gospodarczej transformacji, ale instynkty Chińskiej Partii Komunistycznej się nie zmieniły. Partia może pozwolić ci rozmawiać z najbogatszymi i najbiedniejszymi, ale spróbuj tylko delikatnie ją ośmieszyć - nawet czymś tak trywialnym jak raport Światowej Organizacji Toalet - a władza od razu zaczyna prężyć swoje muskuły... Dlatego postanowiłem zamknąć drzwi do chińskich toalet".

DOSTĘP PREMIUM