Atak na amerykańskie placówki - Obama i Romney przerzucają się oskarżeniami

Libijscy demonstranci obrzucili granatami i spalili amerykański konsulat w Bengazi. Zaatakowano też ambasadę USA w Kairze. Dziś republikański kandydat na prezydenta Mitt Romney zarzucił administracji prezydenta Baracka Obamy, że wyraża współczucie dla osób, które przeprowadziły te ataki - podaje serwis Politico.

Manifestanci w krajach muzułmańskich wyrażali w ten sposób dezaprobatę dla zamieszczonego w serwisie YouTube filmu, na którym prorok Mahomet uprawia seks. Egipcjanie w Kairze wdarli się na teren ambasady, porwali flagę USA i zawiesili czarną flagę z napisem "Nie ma Boga prócz Allaha".

W Libii zaatakowano amerykański konsulat w Bengazi, ostrzelano go granatnikami i spalono. W ataku zginął jeden z pracowników konsulatu.

Kilka godzin później podano, że w ataku rakietowym na Bengazi zginął amerykański ambasador w Libii i trzech innych pracowników konsulatu.

Romney: Obama wyraża współczucie dla sprawców ataku

- Jestem oburzony tym atakiem na amerykańskie misje dyplomatyczne w Libii i Egipcie i śmiercią pracownika amerykańskiego konsulatu w Bengazi. To godne pożałowania, że pierwszą reakcją administracji Obamy było nie potępienie ataków, ale wyrażenie współczucia wobec tych, którzy przeprowadzili te ataki - stwierdził Romney w specjalnym oświadczeniu.

Obóz Obamy natychmiast odpowiedział, zarzucając kandydatowi GOP "upolitycznienie tragedii i śmierci pracownika Departamentu Stanu".

- Jesteśmy zszokowani, że w momencie, gdy Stany Zjednoczone muszą zmierzyć się ze śmiercią jednego z naszych dyplomatów w Libii, gubernator Romney decyduje się na przeprowadzenie politycznego ataku - powiedział Ben LaBolt, rzecznik sztabu Obamy.

Podyskutuj o wyborach w USA na naszym profilu na Facebooku >>>

Amerykanie wybierają prezydenta - najnowsze informacje z USA na naszym liveblogu >>>

DOSTĘP PREMIUM