Niemiecka prasa: Zarabiają ponad 5 tys. euro netto i chcą strajkować

Komentatorzy ostatnich wydań niemieckich gazet koncentrują się na zapowiadanym strajku lekarzy. Dziennikarze zwracają uwagę, że lekarze powinni dyskutować na temat niesprawiedliwego wewnętrznego podziału środków finansowych.

"Stuttgarter Zeitung" pisze: "Zamiast tracić energię w niegodnej walce o realizację żądań ekonomicznych, lekarze powinni zacząć dyskutować na temat niesprawiedliwego wewnętrznego podziału środków finansowych. System honorariów jest tak kompleksowy, że radzi sobie z nim tylko garstka ekspertów. Ale podpadające są wysokie różnice w uposażeniach - na przykład między dobrze opłacanymi onkologami i źle opłacanymi laryngologami i lekarzami pierwszego kontaktu".

Z kolei "Main-Post" z Wuerzburga komentuje: "Najwyższy czas, by polityka, kasy chorych i lekarze wspólnie umieścili dobro pacjentów w centrum swych działań. W przeciwnym razie pacjentom grozić będą coraz to nowe dopłaty, coraz gorsza opieka lekarska w regionach wiejskich i mimo wszystko wzrost składek. Obecnie w systemie znajduje się dosyć środków finansowych, żeby można było tego uniknąć. (...) Tyle tylko, że dzieli się je źle i niesprawiedliwie. Strajk lekarzy tego nie zmieni".

Lekarze pierwszego kontaktu i lekarze na wsi zarabiają najmniej

"Straubinger Tagblatt"/"Landshuter Zeitung" porównał uposażenia medyków. "Okazuje się, że radiolodzy, interniści i ortopedzi zarabiają znacznie lepiej niż klasyczni lekarze pierwszego kontaktu. Poza tym przeważają oni w zjednoczeniach kas chorych, które zajmują się podziałem środków finansowych kas między lekarzami. Lekarze wiejscy, których pacjenci czasem w nocy wyrywają z łóżek i którzy po zakończeniu pracy w gabinecie jeszcze godzinami walczą z wykwitami biurokracji służby zdrowia, nie mają ani czasu, ani nerwów, by angażować się w gremiach swej branży. Czas mają za to koledzy specjaliści" - czytamy w gazecie.

Nierówny podział honorariów między lekarzami krytykuje też boński "General-Anzeiger". Określa to mianem "skandalu". "Nic dziwnego, że coraz mniej lekarzy przenosi się na prowincję. Akurat lekarz domowy, źle wynagradzany, jest zawodem, który wielu wybiera z powołania. Zapowiedziane akcje protestacyjne lekarzy prowadzących prywatne gabinety lekarskie są afrontem wobec pacjentów. Jeżeli kasy chorych i lekarze nie dojdą do porozumienia, do akcji powinna włączyć się polityka. Ale minister zdrowia tego raczej unika".

"Westdeutsche Allgemeine Zeitung" z Essen prognozuje, że lekarze zamkną prywatne gabinety, żeby przeforsować wyższe honoraria. "Jednak nie wyświadczają sobie tym żadnej przysługi. Spór z kasami chorych o honoraria toczą kosztem pacjentów - najsłabszego ogniwa w łańcuchu. Czy będą mieli zrozumienie dla lekarzy, gdy staną przed zamkniętymi drzwiami ich gabinetów, jest więcej niż wątpliwe. W końcu lekarze ci zarabiają średnio 5442 euro netto miesięcznie, czyli niezły pieniądz" - podsumowuje gazeta.

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle'' .

embed

DOSTĘP PREMIUM