Protestujący zmarł po zatruciu dymem z płonącej, amerykańskiej flagi

Pakistańczyk biorący udział w antyamerykańskim proteście zmarł po tym, jak zatruł się dymem z płonącej flagi USA.

Abdullah Ismail był jednym z 10 tys. uczestników manifestacji w pakistańskim Lahor, stolicy prowincji Pendżab. Według świadków zasłabł po tym, jak zbyt długo stał przy płonących amerykańskich flagach, które intensywnie dymiły. - Zmarł po przewiezieniu do szpitala - pisze AP.

Protesty w centrum Lahor są reakcją na film pt. "Niewinność muzułmanów" zamieszczony w serwisie YouTube, w którym Mahomet przedstawiony jest jako oszust oraz nieodpowiedzialny kobieciarz, który aprobował molestowanie seksualne dzieci.

Jego zamieszczenie wywołało falę protestów. Trwają one niemal od tygodnia głównie pod siedzibami przedstawicielstw dyplomatycznych USA w co najmniej 20 państwach, gdzie dominuje ludność muzułmańska.

Do pierwszych manifestacji przeciwko filmowi doszło w Pakistanie w miniony piątek.

Jeden z organizatorów protestu Hafiz Saeed krzyczał do zgromadzonych w centrum Lahor, że twórcy filmiku muszą zostać publicznie powieszeni. - USA muszą coś zrobić przeciwko temu bluźnierstwu. Inaczej nie pozwolimy na działanie amerykańskiego konsulatu - zwracał się do tłumów.

Ogółem w antyamerykańskich protestach przeciwko filmowi zginęło 19 osób, w tym - w Bengazi - amerykański ambasador w Libii.

DOSTĘP PREMIUM