"Islandczycy radykalnie przeciwstawili się systemowi i zyskują. Dlaczego by nie Grecy?" [PUBLICYŚCI]

- Islandia się odbiła! Po prostu odmówiła przyjęcia wariantu, jaki się proponuje Grekom. Powiedzieli: nie, zrujnowaliście nasz kraj, my wam nie będziemy pomagać. Dlatego tak mało słyszy się o tym kraju. Bo to, co zrobili Islandczycy, to był radykalny sprzeciw wobec systemu politycznego - mówił w TOK FM Roman Kurkiewicz. A w Grecji kryzys trwa. Wizyta Angeli Merkel w Atenach wzbudziła uliczne protesty.

Angela Merkel jest w Atenach. Kilkugodzinnej wizycie towarzyszą manifestacje przeciwko oszczędnościom. Kanclerz Niemiec przywitały flagi ze swastyką i przebrani w hitlerowskie mundury demonstranci. Doszło do zamieszek.

"Nie dla IV Rzeszy!" >>>

- Mam coraz większe wrażenie, że chodzi o to, żeby ponad wszelką cenę uratować projekt polityczny, który jest pewnym ideałem, a jak widzimy, niemożliwym do spełnienia - komentował w TOK FM Łukasz Warzecha. - Ideałem, oczywiście, elit europejskich. Grecja jest ratowana nie po to, żeby Grekom zaczęło się dobrze powodzić, tylko po to, żeby była w stanie spłacić długi, które zaciągnęła z komercyjnych banków. W dużej mierze banków niemieckich i francuskich. A co się stanie z Grekami, to już nikogo nie obchodzi - dodał publicysta.

"Grecja nie musi polec na ołtarzu wydumanej wizji"

- Ja nie wiem, czy Grecja musi polec na ołtarzu tej wydumanej, iluzorycznej wizji jedności Europy - zgodził się Roman Kurkiewicz. - Boję się, że pod płaszczykiem narracji wspólnoty europejskiej dotykamy problemu, który związany jest raczej ze sferą światowych finansów. Z systemem instytucji finansowych, które tworzą "nadwspólnotę" "nad-Unię Europejską". To one są głównymi graczami rozgrywającymi oraz stawiającymi warunki. Mówię tu o Banku Światowym, o Międzynarodowym Funduszu Walutowym - mówił ostro Kurkiewicz.

- Zawsze z pewnym niepokojem słucham, jak pada łatwa teza: Grecy sami sobie winni. Ale decyzję i moc sprawczą mają zawsze ludzie, którzy posiadają bardzo konkretną, wymierną władzę. To władza instytucji państwowych, finansowych światowych albo instytucji europejskich. I to przede wszystkim tutaj leży ciężar odpowiedzialności - przekonywał publicysta.

A o Islandii cisza...

- W takiej Islandii główny kryzys się przewalił, a w zasadzie już się skończył - zwracał uwagę Łukasz Warzecha. - Mało tego. Islandia się odbiła! Dlaczego? Dlatego, że odmówiła takiego wariantu, jaki się proponuje Grekom - wtórował mu Kurkiewicz.

Jak opowiadał, rząd Islandii po prostu odmówił ratowania trzech banków. - Powiedzieli: nie, zrujnowaliście nasz kraj, my wam nie będziemy pomagać. Islandia jest miejscem, o którym czytamy mało. Bo to, co zrobili Islandczycy, to był radykalny sprzeciw wobec systemu politycznego - podkreślał publicysta.

- Wybrano nowy rząd, zaczęli pisać nową konstytucję. I tam ruszyło. Zarzutem wobec tego przykładu jest to, że mamy problem skali, że Islandia to kraj, gdzie żyje 300 tysięcy ludzi i gdzie indziej się nie da. A dlaczego? - pytał Kurkiewicz.

"...bo na Islandię możni mogą machnąć ręką"

- Islandia ma ten komfort, że jest krajem małym, nie należy do Unii, w związku z tym ci wielcy mogą na nią machnąć ręką. Z Grecją już jest inaczej, bo to jest środek Unii, większy kraj. Grekom już nie odpuszczą - komentował Warzecha.

Zdaniem Romana Kurkiewicza, cała sytuacja wymaga po prostu rozważenia innych scenariuszy niż te proponowane przez Unię Europejską. - Gdzie podejmuje decyzje grupa technokratów bardzo blisko związana z bankami. Pieniądz, oto bijące serce Unii - ocenia publicysta.

Grecja jest rozpalona. Może dojść do rewolucji

- Grecja jest maksymalnie rozpalona, a pas nadal będzie zaciskany. W pewnym momencie tam się zagotuje. Możemy nawet myśleć o wariancie radykalnym: przewrót wojskowy, rewolucja. Ludzie są w maksymalnej desperacji - przewiduje Warzecha.

Dodał także, że jest coś "głęboko niesmacznego" w tym, kto podejmuje decyzje o cięciach. - Siedzą sobie zupełnie oddaleni od rzeczywistości biurokraci i decydują: musicie ściąć tutaj, musicie ściąć tutaj, tutaj - mówił.

DOSTĘP PREMIUM