Przemycony wywiad. Chodorkowski: Zbytnio idealizowałem Putina. Pomyliłem się

Michaił Chodorkowski, oligarcha naftowy, stawił czoła Putinowi. Przypłacił to utratą wolności na wiele lat. Telewizji ARD udało się przeszmuglować z więzienia wywiad z tym najbardziej prominentnym więźniem Rosji.

Historia Michaiła Chodorkowskiego ma wymiar szekspirowskiej tragedii. Z najpotężniejszego oligarchy Rosji, który zbudował wielomiliardowe imperium naftowe, stał się więźniem kolonii karnej. Chodorkowski stawał się zbyt poważnym konkurentem dla Władimira Putina - wytoczono mu dwa procesy pod zarzutem kradzieży przy prywatyzacji spółki naftowej i oszustw podatkowych, za co wymierzono mu karę 9 lat pozbawienia wolności.

"Moja droga" wkrótce w niemieckich księgarniach

Wkrótce w Niemczech, a także w Polsce nakładem Agory i wydawnictwa Czarne, ukaże się książka Chodorkowskiego "Mein Weg" ("Moja droga"), którą napisał razem z rosyjską dziennikarką Natalią Geworkjan. Opisuje w niej, co działo się w okresie drapieżnego rosyjskiego kapitalizmu za czasów Jelcyna, jak tworzył swoje imperium i jak je stracił.

Telewizji publicznej ARD udało się przemycić z więzienia Chodorkowskiego wywiad z nim, który przedstawiony będzie w magazynie kulturalnym TTT.

ARD: Znajduje się pan od siedmiu lat w więzieniu w kolonii karnej w Siegieży w Karelii. W jakich warunkach pan żyje?

M. Chodorkowski: Więzienie podzielone jest na kilka oddziałów, każdy z nich mieści się w oddzielnym baraku z małym podwórkiem. Każdy kompleks jest otoczony wysokim murem i drutem kolczastym. W jednym baraku żyje do 200 więźniów. W jednej sali mieszka od 20 do 50 osób. Każdy oddział ma jeden telewizor z jednym tylko programem, kilka lodówek i kuchenkę mikrofalową. Ludzie ze wszystkich oddziałów stołują się w jednej stołówce i pracują w kilku warsztatach.

Poza tym są też małe, pojedyncze cele - w obskurnym budynku. W trakcie pobytu w tej kolonii karnej nie musiałem jeszcze tam "gościć". Ale w Krasnokamieńsku, gdzie przebywałem wcześniej, miało to miejsce.

Rozkład każdego dnia jest zaplanowany co do minuty. Każde odstąpienie od tego planu grozi pobytem w 'karnym obszarze odosobnienia'. Jest to ponure miejsce z kilkoma maleńkimi pomieszczeniami. Dlatego każda nieuwaga, każde potknięcie może być groźne.

Dla chorych jest oddział medyczny z pielęgniarką, która wydaje więźniom przepisane im leki. Więźniowie cierpiący na poważniejsze schorzenia przewożeni są do odległego o 100 km więziennego szpitala. Taka podróż jest jednak bardzo nieprzyjemna, więc wielu więźniów woli znosić ból i choroby bez opuszczania więzienia.

Więźniowie odnoszą się wobec siebie częstokroć bardzo obcesowo, lecz rzadko kiedy dochodzi do poważnych konfliktów i bijatyk. Dzieje się tak od czasu, gdy przed rokiem zlikwidowano 'sekcję dyscypliny i porządku'. Była to grupa wybranych więźniów, którzy mieli prawo przywoływać innych współwięźniów do porządku. Oczywiście, że ślady tego jeszcze pozostały, ale jest to bardzo dobrze maskowane.

Pracownicy więzienia próbują postępować zgodnie z prawem i z reguły ich ton jest dość uprzejmy. Lecz nie zawsze tak było. Personelowi więziennemu jest trudno przystosować się do zmian i czasami dochodzi jeszcze do ekscesów, ale wiadomości o tym nie przenikają nigdy na zewnątrz. Trzeba wziąć pod uwagę, że pełnię władzy ma kierownictwo więzienia. Jakiekolwiek niezależne kontrole czy próby udowodnienia czegokolwiek są w zasadzie bezcelowe. Nowo przybyłym więźniom jest to bardzo szybko uświadamiane. Ci, do których to nie dociera, szybko lądują w celach izolacyjnych.

Od 20 do 30 procent więźniów ma pracę. Ja osobiście robię teraz segregatory. Maszyna zrobiłaby to szybciej i dokładniej, ale w takim przypadku trzeba byłoby wymyślić jakieś inne zajęcie. A tak mam chociaż zajęte ręce i wolną głowę.

ARD: Jeden z byłych więźniów, który niedawno wyszedł z więzienia w Siegieży, opisywał, jak bardzo pobyt tam obciąża psychikę. Czy może pan to potwierdzić?

M. Chodorkowski: Ostatnie sześć lat przebywałem w więzieniach w Moskwie i Czycie z najcięższymi przestępcami. Przez półtora roku siedziałem w więzieniu w pobliżu chińskiej granicy, w odległości 6500 km od domu. Jednej nocy próbowano mnie zadźgać nożem, aby ułatwić sprawę kierownictwu więzienia. Teraz w odległości 1550 km od domu przebywam w otoczeniu narkomanów i gwałcicieli, którzy stanowią dwie trzecie współwięźniów. Nie można nazwać tego pobytem w "domu wypoczynkowym". Ale nie czuję żadnego zagrożenia. Przemogłem już wszelki strach. Jedyne, co mnie naprawdę martwi, to moja rodzina: dzieci, które dorastają bez ojca, starzejący się rodzice i moja żona, która z roku na rok też nie staje się zdrowsza.

ARD: Putin skończył niedawno 60 lat. Teoretycznie mógłby pozostać prezydentem przez kolejnych 12 lat. Czy ma pan nadzieję kiedykolwiek wyjść na wolność?

M. Chodorkowski: Jak każdy człowiek nigdy nie tracę nadziei - tak długo, jak żyję. Ale nigdy nie przyznam się do czynów, których nie popełniłem. Poza tym nie zmienię zdania o panującym, autorytarnym reżimie. Być może jestem naiwny, ale wierzę, że zwycięży sprawiedliwość i wyjdę na wolność.

ARD: Czy miał pan kiedykolwiek uczucie, że to Putin, a nie pan, powinien siedzieć za kratkami?

M. Chodorkowski: Przyznaję, że trudno jest pozbyć się myśli, że to właściwie Putina powinien dotknąć los, jaki on zgotował mnie i wielu innym. Ale jest to zdrożne życzenie, które staram się w sobie tłumić. Putin jako władca Rosji ostatnich 13 lat będzie musiał rozliczać się przed historią.

ARD: W swej książce wspomina pan często o roku 2003. Dlaczego nie wyjechał pan wtedy z Rosji? Jest pan znany jako odważny strateg. Co zadecydowało, że pozostał pan w kraju?

M. Chodorkowski: Wtedy uważałem, że opuszczenie kraju byłoby poniżej mojej godności. Wtedy nie doceniałem jeszcze emocjonalnego ładunku, z jakim Putin rozgrywał nasz konflikt. Nie spodziewałem się aż takiej obojętności, jaka wystąpiła, gdy przestała obowiązywać niezawisłość sądownictwa i stosowano dwojaką wykładnię prawa. Przypuszczalnie wychodziłem z mojego punktu widzenia. Ja sam w pracy nie jestem tak emocjonalny i zawsze wolałem strategicznie szukać najlepszych rozwiązań - 'bez rozjuszenia i żenujących pociągnięć'. Być może zbytnio idealizowałem wtedy 'przywództwo'. Przyznaję, że się pomyliłem.

ARD: Utrzymuje pan, że Rosja generalnie przeżywa stagnację, żyjąc tylko z wpływów z eksportu ropy i gazu. Czy Rosja musi obawiać się rewolucji czy wojny domowej? Czy Kreml doświadczy jeszcze jakiegoś zbawiciela?

M. Chodorkowski: Bez wątpienia od roku 2004-2005 Rosja przeżywa fazę stagnacji. Do roku 2008 można było tuszować ten proces przez podwyżkę cen ropy i gazu i przez inwestycje finansowe z zagranicy. Lecz pod wpływem kryzysu 2008-2009 te generatory wzrostu odpadły. Nie powiodła się dostateczna modernizacja kraju. Na końcu zostały tylko hasła i minimalne zmiany, które notabene i tak zrewidowano. 'Konterdans', jaki został zapowiedziany we wrześniu 2011 r., podważył wiarę społeczeństwa w możliwość stopniowych politycznych i społecznych reform. Obecnie w ukryciu nabrzmiewa potencjał protestu. 'Bomba' jest chyba tuż przed wybuchem. Im później to nastąpi, tym będzie on silniejszy, bo protest staje się coraz bardziej radykalny. Moim zdaniem mało prawdopodobny jest powrót do spokojnych reform czy powstanie jakiegoś totalitarnego modelu. Kraj powoli wychodzi ze stagnacji i rośnie niezadowolenie z władzy.

Aktualnym zadaniem dla rządu i opozycji byłoby znalezienie właściwych form wzajemnych stosunków, aby zminimalizować szkody dla kraju i znaleźć konstruktywne wyjście z nieuniknionego kryzysu systemu politycznego. Rosja nie potrzebuje żadnego nowego "demokratycznego zbawiciela". Rosja potrzebuje federalizmu, parlamentaryzmu, lokalnej autonomii, niezawisłych sądów i politycznej konkurencji. To nie jest żadna "wyższa matematyka", tylko normalny, europejski model, który trzeba zaakceptować, bo Rosjanie są Europejczykami.

ARD: Czy pana książka albo ten wywiad mogą spowodować represje w więzieniu?

M. Chodorkowski: Represje zależą w obecnej sytuacji od jednej jedynej osoby - Władimira Putina. Nie jestem w stanie ocenić jego emocji.

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

embed

DOSTĘP PREMIUM