Fundacja Eberta bije na alarm: Zastraszające rozmiary ksenofobii we wschodnich Niemczech

Im gorsze wykształcenie, tym większa wrogość do cudzoziemców. Im mniej imigrantów w otoczeniu, tym większa ksenofobia. Już co szósty wschodni Niemiec ma skrajnie prawicowy światopogląd, a tendencja ta rośnie z zastraszającym tempie: 2 lata temu dotyczyło to co 10. wschodniego Niemca - to wyniki badań Elmara Braehlera i Olivera Deckera na zamówienie Fundacji im. Friedricha Eberta.

Naukowcy badali światopogląd niemieckiego społeczeństwa nie po raz pierwszy. Lecz już drugi raz biją na alarm. Poprzednia praca badawcza na tematy światopoglądowe "Kryzys środka" z roku 2010 była poważnym sygnałem ostrzegawczym. Stwierdzono w niej, że 8,2 proc. społeczeństwa reprezentuje nacjonalistyczny, skrajnie prawicowy światopogląd. Obecnie naukowcy podają, że tendencja ta narasta i skrajnie prawicowe poglądy ma już 9 proc. ankietowanych.

Ostrzegają przy tym, że co prawda absolutnie niezbędna rozprawa z serią zabójstw dokonanych przez członków Narodowosocjalistycznego Podziemia NSU, podyktowanych ich ksenofobicznymi poglądami, zajmuje nie tylko komisję śledczą Bundestagu, prokuratury i policję, lecz także media i opinię publiczną. Jednak zdaniem naukowców zbyt mało uwagi zwraca się na przekonania rasistowskie i ksenofobiczne manifestowane na co dzień, które są podatnym gruntem dla rozwoju prawicowego ekstremizmu w jego najbrutalniejszej formie.

Edukacja kluczem do przezwyciężenia nienawiści

"Poglądy skrajnie prawicowe nie są zjawiskiem występującym tylko na marginesie społeczeństwa, lecz dotyczą również przeciętnych obywateli" - twierdzą Elmar Braehler i Oliver Decker, autorzy pracy badawczej na zamówienie zbliżonej do SPD Fundacji im. Friedricha Eberta. W analizie raz jeszcze przekonują też, jak istotny wpływ na szerzenie się prawicowego ekstremizmu ma oświata.

"Poparcie respondentów bez matury dla skrajnie prawicowych postaw było we wszystkich możliwych kategoriach dwukrotnie wyższe niż u osób, które legitymowały się na przykład świadectwem dojrzałości" - zaznaczają autorzy opracowania. Podobnie wysoki wskaźnik pojawiał się w odpowiedziach osób powyżej 60. roku życia.

Autorzy analizy wskazują, że we wschodnich Niemczech dorasta pokolenie przejawiające szczególnie wysokie poparcie dla poglądów skrajnie prawicowych: "Tu dorasta pokolenie, które w swym prawicowo ekstremistycznym nastawieniu prześciga wszelkie dotychczasowe grupy społeczeństwa". Trend ten zaznaczał się już w roku 2010, lecz obecnie staje się on - zdaniem naukowców - coraz wyraźniejszy. Światopogląd jednoznacznie skrajnie prawicowy ma obecnie 16 proc. mieszkańców wschodnich Niemiec i tendencja ta rośnie. Jeszcze w 2010 roku wskaźnik ten wynosił 10,5 procent.

Im mniej imigrantów, tym większa wrogość

Na przykład twierdzenie, jakoby cudzoziemcy przybywali do Niemiec tylko po to, by żerować na niemieckim systemie opieki społecznej, popiera 31,4 proc. respondentów z zachodnich Niemiec i 53,9 proc. z obszaru byłej NRD.

Niemcy są rzeczywiście z natury lepsi / mają naturalną przewagę nad innymi narodami - z tym stwierdzeniem zgadza się prawie 23 proc. respondentów ze wschodnich landów i 16,5 proc. z zachodnich (ogólnie 17,7 proc.).

Jak na konkretne pytania odpowiadano w zachodnich i wschodnich Niemczech? Wyniki wraz z wykresami publikuje Tagesschau - zobacz >>>

Zdaniem naukowców wzrostu liczby osób o takim światopoglądzie nie usprawiedliwiają w żadnym wypadku same tylko problemy strukturalne we wschodnich Niemczech, które nawet w 20 lat po przywróceniu jedności kraju nie zostały uregulowane w adekwatny sposób.

Wśród ankietowanych ze wschodnich Niemiec szczególnie wyraźnie manifestowała się wrogość do cudzoziemców - w dużo wyższym stopniu niż w zachodnich Niemczech, gdzie liczba obcokrajowców w społeczeństwie jest bez porównania wyższa.

Naukowcy ostrzegają jednak przed przypisywaniem skrajnie prawicowego światopoglądu wyłącznie mieszkańcom wschodnich Niemiec. "Tendencje takie obserwuje się nie tylko na obszarze byłej NRD. Mniej jest ich w miastach na prawach krajów związkowych, jak Hamburg czy Berlin, więcej - na prowincji bez struktur przemysłowych. Ksenofobia szerzy się nie tam, gdzie na co dzień obcują ze sobą ludzie różnych narodowości, lecz tam, gdzie jest szczególnie mało obcokrajowców" - zaznaczają autorzy pracy badawczej.

Artykuł pochodzi z serwisu "Deutsche Welle" .

embed
embed

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM