Amerykańskie autobusy będą nagrywać rozmowy. "Dla bezpieczeństwa"

Autobusy w amerykańskim Baltimore będą nagrywać rozmowy pasażerów. Jeszcze w tym tygodniu na trasy wyruszy 10 pojazdów wyposażonych w specjalny system nagrywający. - To wzbogaca nasz arsenał narzędzi, sprawiający, że ludzie będą bezpieczniejsi - przekonuje Ralign Wells, szef Urzędu Transportu w Maryland. Nie wszystkim ten pomysł się spodobał.

Autobusy, w których zainstalowany jest system nagrywający, będą w specjalny sposób oznaczone. Na 10 autobusach się nie skończy, bo zarząd transportu miejskiego zamierza wmontowywać kolejne mikrofony. Przez następne kilka lat ma w nie być wyposażone blisko 340 pojazdów, co stanowi połowę całej floty - informuje Baltimore Sun.

Rozmowy będą rejestrowane przez zabezpieczoną tzw. czarną skrzynkę - informuje Usatoday.com. Nagrania będą w niej przechowywane przez 30 dni i jej zawartość będzie odtwarzana m.in. w takich sytuacjach jak skarga pasażera lub wypadek.

Wells zapewnia, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem. - Nagrania będą uzupełnieniem dla informacji potrzebnych śledczym - przekonuje i zaznacza, że Prokuratura Generalna, która została o wszystkim poinformowana, nie stwierdziła jakichkolwiek uchybień prawnych.

"To jakiś Big Brother"

Nie wszyscy podzielają entuzjazm szefa Urzędu Transportu. Zdumiony pomysłem nagrywania pasażerów jest David Rocah, prawnik z Amerykańskiej Unii Wolności Obywatelskich. Jego zdaniem oczywiste jest, że ludzie nie chcą być nagrywani, zwłaszcza że podobna propozycja została odrzucona w 2009 roku przez urzędników.

- Ludzie tego nie potrzebują ani nie chcą, żeby ich rozmowy były nagrywane, ani żeby to był warunek konieczny do jazdy zwykłym autobusem - oburza się Rocah. - Znaczna liczba osób nie ma alternatywy dla jazdy autobusem i nikt nie powinien być zmuszany do rezygnacji ze swojego prawa do prywatności - wyjaśnia.

W ostrzejszych słowach wypowiada się demokratyczny senator Jamie Raskin . - To brzmi jak jakiś Big Brother - oburza się. Wtóruje mu James Brochin, również senator z Partii Demokratycznej, który stwierdza, że nikt "absolutnie nie ma prawa tego robić".

A jakie plusy nagrywania prywatnych rozmów widzą zwolennicy tego pomysłu? - Wyeliminuje wulgarny język, który często prowadzi do przemocy - mówi Melvin Stukes z Transportu Miejskiego Maryland, zajmujący się badaniem potrzeb pasażerów. Zaznacza, że TMM próbuje tylko sprawić, żeby przejazd był bardziej komfortowy. - Żeby był po prostu sympatyczniejszy - tłumaczy.

DOSTĘP PREMIUM