Niezwykły pomysł Polaka w Niemczech. Kupił kościół i zrobił z niego galerię [ZDJĘCIA]

Rafał Jabłonka wpadł na pomysł kupna kościoła, bo skojarzył go z rzeźbą. Zrobił z niego coś niezwykłego.

Böhm Chapell na obrzeżach Kolonii w Hürth-Kalscheuren to niezwykła przestrzeń wystawiennicza dla sztuki.

Stary kościół pw. św. Urszuli, zaprojektowany w 1954 roku i wybudowany dwa lata później, to jedna z wcześniejszych prac znanego architekta Gottfrieda Böhma. Rafał Jabłonka, który pierwszą galerię otworzył w Kolonii w 1988 r., dwa lata temu stworzył w dawnym kościele niezwykłe miejsce prezentacji sztuki. Obiekt ten stał się częścią imponującej kolekcji Polaka.

- Z jego kupnem było trochę tak jak z kupnem rzeźby - opowiada Jabłonka. Podobał mu się. Jabłonka pomyślał sobie: "Ta potężna rzeźba wprawdzie dużo kosztuje, lecz nie trzeba płacić za jej składowanie w magazynie". A poza tym nadzwyczajnej w świecie zakochał się w tym obiekcie.

Galeria bez sztucznego światła

Po dekonsekracji kościoła ten klejnot architektury sakralnej nabrał jeszcze bardziej sakralnego charakteru. - Nie w sensie chrześcijańskim, lecz w sensie abstrakcyjnym - zaznacza polski kolekcjoner. W każdej z pięciu nisz między wielkimi oknami Jabłonka zawiesił na pierwszej wystawie po jednej z prac nowojorczyka Terry'ego Wintersa.

Böhm Chapell to inny rodzaj galerii. Jest tam prąd, żeby podłączyć odkurzacz, ale nie ma sztucznego światła. - Obiekt ten udostępniamy tylko w ciągu dnia. Dlatego otwarcia wystaw odbywają się w południe - tłumaczy Polak. Każdemu nasuwają się skojarzenia z mszą świętą, lecz to nie był jego zamysł - zapewnia.

Sztuka, którą Rafał Jabłonka wystawia w tym niezwykłym miejscu, jak sam mówi, "nie ma być niezwykła, lecz ponadczasowa". Salon wystawowy Böhm Chapell stał się w ciągu dwóch lat "miejscem pielgrzymkowym" miłośników sztuki i architektury z całego świata.

- To, co tu stworzył Rafał, to już nie liga europejska, lecz światowa - mówi z o Polaku Thomas Zander. Ten uznany na europejskim rynku sztuki kolekcjoner i marszand z Kolonii podziwia determinację, z jaką Jabłonka realizuje swoje wizje na rynku sztuki. Podziwia także, że pozostał sobą i nie uwikłał się w środowiskowe układy.

25 lat na niemieckim rynku sztuki

Pytany o genezę otwarcia ćwierć wieku temu pierwszej galerii w Kolonii Jabłonka odpowiada we właściwy sobie sposób - żartem. - Wydawało mi się, że jako intelektualista, a studiowałem historię sztuki, nie będę wielkim orłem i nie mam właściwie nic ciekawego do powiedzenia - uśmiecha się.

Ale w działaniach na rynku sztuki sprawdziła się jego intuicja, która ujawniła się już wcześniej, kiedy kupował dzieła do własnej kolekcji.

Artyści, których prace prezentuje w swoich galeriach, to m.in.: Francesco Clemente, Eric Fischl, Mike Kelley, Nobuyoshi Araki, Andy Warhol, Miquel Barceló, David LaChapelle, Sherrie Levine, Andreas Slominski, Philip Taaffe.

Jabłonka specjalizuje się głównie w sztuce amerykańskiej, ponieważ - jak mówi - zna się na niej najlepiej. To wzięło się z częstych wyjazdów do USA jeszcze w latach siedemdziesiątych. Oprócz galerii w Kolonii Polak otworzył również galerię w Zurychu. Nie powiodło się natomiast w Berlinie. Powód: brak tam jest przede wszystkim międzynarodowej publiczności, kolekcjonerów sztuki na miarę tych, którzy mieszkają w Nadrenii Północnej-Westfalii i sąsiednich regionach.

Sztuka współczesna dla Polski

Na sukcesie kolekcjonerskim Polaka skorzystało m.in. Muzeum Narodowe w Krakowie, któremu Jabłonka udostępnił na kilka miesięcy w depozyt część swoich prywatnych zbiorów. To był, jak brzmiał tytuł wystawy, "Pierwszy krok... w stronę kolekcji zachodniej sztuki współczesnej".

Warta odnotowania jest też niezwykła wystawa zorganizowana przez Rafała Jabłonkę w 1982 roku w Kunstmuseum w Düsseldorfie. Na wystawie połączonej z aukcją Polak zebrał ogromną sumę pieniędzy na rzecz Komitetu Pomocy Solidarności w Paryżu. Prace swoje udostępnili mu tak uznani niemieccy artyści jak Penck, Baselitz, Boys, Immendorf czy Richter.

Tekst pochodzi z serwisu Deutsche Welle .

embed
embed

DOSTĘP PREMIUM