Dymisja ukraińskiego rządu. Czy nowy premier poradzi sobie z recesją? [EKSPERT]

Zdymisjonowanie rządu Mykoły Azarowa to konsekwencja niedawnych wyborów na Ukrainie. - Logika polityczna jest taka, że musi dojść do utworzenia nowego rządu. Na bazie nowej większość parlamentarnej, której, co ciekawe, ciągle nie ma - mówił w TOK FM Arkadiusz Sarna z OSW. Wg eksperta największym wyzwaniem dla nowego rządu jest trudna sytuacja gospodarcza Ukrainy.

Rząd, odwołany dziś przez prezydenta Wiktora Janukowycza, pracować będzie do momentu powołania nowego gabinetu. Trudno przewidzieć, kiedy to nastąpi.

Bo jak tłumaczył w TOK FM Arkadiusz Sarna z Ośrodka Studiów Wschodnich, nadal nie ma porozumienia w sprawie stworzenia parlamentarnej większości.

- Dymisja rządu Mykoły Azarowa to po prostu skutek wyborów. Była więc kwestią czasu - podkreślał ekspert.

Teraz zdaniem Sarny, najważniejszym pytaniem jest to, kto stanie na czele nowego rządu. I jak poradzi sobie z trudną sytuacją gospodarczą Ukrainy.

- Kiedy poznamy nazwiska, będziemy wiedzieć, czego można się spodziewać po polityce gospodarczej władz. Czy w polityce gospodarczej jest szansa na reformy, czy nowy rząd ograniczy się tylko do zarządzania kryzysowego - mówił przedstawiciel OSW.

Co z tym gazoportem?

Władze Ukrainy nie mają łatwego życia. I to nie tylko ze względu na trudną sytuacją gospodarczą kraju.

Ostatnio rząd chwalił się podpisaniem umowy z hiszpańską firmą, na budowę gazoportu. Najbardziej zaskoczeni deklaracją byli... Hiszpanie.

"Nie podpisaliśmy żadnego kontraktu w sprawie inwestycji w gazoport na Ukrainie, nie jesteśmy liderem konsorcjum, które ma zbudować taki terminal, ani nawet tego nie rozważamy" - napisali w specjalnym oświadczeniu.

- To przedziwna sytuacja, przykład nonszalancji przede wszystkim Państwowej Agencji do spraw Inwestycji i Projektów Narodowych Ukrainy. Ta sytuacja kompromituje agencję. Podpisywane w listopadzie dokumenty to było tylko porozumienie o współpracy z firmą hiszpańską, a nie umowa o budowie gazoportu - komentował Arkadiusz Sarna.

Zdaniem eksperta z Ośrodka Studiów Wschodnich, już wcześniej pojawiło się wiele znaków zapytania na temat tej inwestycji.

- Projekt obliczony jest na bardzo krótki czas realizacji. Pierwszy etap budowy ma trwać 2,5 roku. To wydaje się nierealne. Także budżet przeznaczony na inwestycję wydaje się zaniżony - wyliczał gość programu "Połączenie".

DOSTĘP PREMIUM