Wszystkie media mówią o żarcie radia 2Day i śmierci pielęgniarki. Szpital: "Tragedia, że aż brak słów"

Londyński szpital im. króla Edwarda VII ostro potępił żart dwójki australijskich radiowców, którzy zadzwonili do lecznicy, podając się za królową Elżbietę II i księcia Karola. Wczoraj zmarła pielęgniarka, która odebrała telefon i przekierowała rozmówców na oddział, na którym leżała ciężarna księżna Kate. O jej śmierci informują wszystkie brytyjskie media: "Gdy się dowiedzieliśmy, newsroom zamarł" - czytamy w "The Independent".

O śmierci pielęgniarki piszą dzisiaj na czołówkach wszystkie brytyjskie gazety. Chris Blackhurst z "The Independent" podkreśla, że na wieść o znalezieniu ciała Saldanhy ludzie w newsroomie dziennika zamarli. "To był okropny moment" - dodaje Blackhurst. "To tak bardzo niepotrzebna tragedia. Wiadomość, która złamała nam serce" - podkreśla tabloid "The Sun". "Daily Telegraph" podkreśla natomiast, że kierownictwo szpitala w żaden sposób nie obwiniało Saldanhy za to, co się stało. Wszystkie media spekulują, że pielęgniarka popełniła samobójstwo.

Szpital ostro potępia żart

Dzisiaj dyrekcja lecznicy wysłała list do właścicieli australijskiego radia 2Day. "Najmocniej, jak to możliwe, potępiamy wtorkowy żart. Szpital króla Edwarda VII troszczy się o chorych ludzi. Kłamstwo, by przedrzeć się do jednego z naszych pacjentów? To było ekstremalnie głupie, żeby o tym pomyśleć, a co dopiero chwycić za słuchawkę i wykonać ten telefon" - napisał lord Simon Glenarthur. "Gdy odkryliśmy, że rozmowa była nagrywana i później kierownictwo Waszej stacji zdecydowało o jej wyemitowaniu... to naprawdę godne potępienia" - dodał.

"Bezpośrednią konsekwencją Waszych decyzji było upokorzenie dwóch oddanych, wspaniałych pielęgniarek, które po prostu wykonywały swoją pracę, opiekowały się pacjentami. O kolejnej konsekwencji usłyszał cały świat. Jest tak tragiczna, że brak mi słów" - napisał lord Glenarthur.

Mel Greig i Michael Christian zadzwonili do szpitala dla żartu. Przedstawili się jako Elżbieta II i książę Karol i powiedzieli, że chcą rozmawiać z księżną Kate. Nie wierzyli, że żart się uda, ale kobieta, która odebrała telefon, uwierzyła im. Przekierowała rozmowę na oddział, na którym leżała księżna. Tam pielęgniarka opowiedziała "królowej" o stanie zdrowia Kate. Ze szczegółami.

Przyczyna zgonu będzie znana w przyszłym tygodniu

Wczoraj kobieta, która odebrała telefon Australijczyków, została znaleziona martwa. Dziś policja podała, że zmarła pielęgniarka to 46-letnia Jacintha Saldanha, która pochodziła z Indii. Dokładna przyczyna zgonu Saldanhy będzie znana w przyszłym tygodniu, ale media spekulowały, że mogło to być samobójstwo.

DOSTĘP PREMIUM