Atak zimy w USA. Odwołane loty, brak prądu, ofiary śmiertelne

USA zmagają się z pierwszym w tym roku bardzo ostrym atakiem zimy. Najgorsza sytuacja jest w środkowych stanach. W samym Chicago odwołano już około 750 lotów. Są niestety ofiary śmiertelne.

W stanie Iowa zmarły dwie osoby, zanotowano wiele wypadków drogowych. Od Nebraski po Wisconsin, gdzie gubernator poprosił o pomoc gwardię narodową, blisko sto tysięcy domostw pozbawionych jest prądu, w szkołach odwołano dzisiaj zajęcia.

W wielu miejscach napadało już blisko 25 centymetrów śniegu, dodatkowo sytuację utrudnia porywisty wiatr wiejący z prędkością dochodzącą do 80 kilometrów na godzinę, co powoduje, że widoczność ograniczona jest do zera. Z tego powodu całkowicie wstrzymano ruch na jednej z głównych autostrad w Kolorado.

Amerykanie mają problemy z dotarciem do rodzin na zbliżające się święta. - W całym regionie mamy bardzo dużo odwołanych lotów, to wszystko wiąże się oczywiście z pogodą. Wielu podróżnych przyszło na lotnisko, mając nadzieję, że jednak udadzą się w podróż - mówiła Karen Pride z chicagowskiego departamentu lotnictwa. Śnieżny żywioł będzie przesuwał się teraz w stronę północno-wschodniego wybrzeża USA.

DOSTĘP PREMIUM