Bunt hiszpańskich ślusarzy. Nie chcą towarzyszyć przy eksmisjach

Firmy ślusarskie z Pampeluny wspólnie postanowiły, że nie będą już towarzyszyć przy coraz częstszych eksmisjach. W 2012 roku kilka z nich skończyło się nawet samobójstwem eksmitowanych. - Nasze sumienie jako ludzi i jako profesjonalistów nie pozwala nam brać udziału w takich drastycznych wydarzeniach - mówił dla hiszpańskiego dziennika ?El Pais? jeden ze strajkujących ślusarzy.

Hiszpańscy komornicy będą musieli radzić sobie przy eksmisjach bez wsparcia ślusarzy. Związek Zawodowych Ślusarzy Pamepluny, zrzeszający 300 firm z regionu, ogłosił, że jego członkowie nie będą więcej zmieniać zamków ludziom, których bank chce usunąć z mieszkań.

- W telewizji wszystko wygląda inaczej. Ale gdy jesteś na miejscu, to masz świadomość, że pomagasz wyrzucać ludzi z ich własnych domówi i że to wszystko przez długi, które i tak będę musieli dalej spłacać - wyjaśniał dla "El Pais " rzecznik Stowarzyszenia. Dodaje, że ślusarze mają świadomość, że nie wywołają rewolucji. - Ale społeczeństwo musi zdać sobie sprawę, jaka dzieje się niesprawiedliwość, gdy wyrzucamy ludzi na ulicę - mówił.

- Jesteśmy ludźmi i jako ludzie nie możemy uczestniczyć w działaniach, które prowadzą do samobójstw - mówił Iker de Carlos, jeden ze strajkujących ślusarzy, odnosząc się do tragedii, do której doszło na jesieni 2012 roku. Wtedy to kobieta z Pampeluny wyskoczyła przez okno, nie chcąc pozwolić usunąć się z mieszkania.

W 2012 roku w Hiszpanii eksmitowano ponad 50.000 rodzin w związku z długami.

DOSTĘP PREMIUM