Nie skazali go za gwałt, bo jego ofiara... nie była mężatką. Szokujące prawo w Kalifornii

Na początku skazali go na karę więzienia za gwałt na siostrze swojego przyjaciela. Potem jednak musieli oczyścić go z zarzutów, bo jedna z luk w kalifornijskim prawie oznacza, że nie można mówić o gwałcie w przypadku, gdy ofiara... nie jest zamężna. W Kalifornii nadal obowiązuje bowiem prawo z 1872 r. Tamtejsi ustawodawcy obiecali w końcu się nim zająć.

Kalifornijskie prawo z 1872 r. - które nadal w tym stanie obowiązuje - stanowi, że jeżeli ktoś otrzymuje zgodę na stosunek seksualny podszywając się za kogoś innego, nie dopuszcza się gwałtu, o ile jego ofiara nie jest zamężna. Z tej archaicznej luki w prawie skorzystał Julio Morales, który cztery lata temu podstępem zdobył zgodę na odbycie stosunku z 18-letnią siostrą swojego przyjaciela.

Jak podaje BBC w swoim serwisie internetowym, kobieta tamtej nocy poszła spać ze swoim chłopakiem, który jednak wyszedł z domu, gdy18-latka już spała. To wtedy Morales postanowił wykorzystać sytuację.

"Bo odpowiadała na jego pocałunki i pieszczoty"

Mężczyzna później zeznawał w sądzie, że był przekonany, iż stosunek odbył się za obopólną zgodą, gdyż kobieta "odpowiadała na jego pocałunki i pieszczoty". Tymczasem jego ofiara zdała sobie sprawę, że mężczyzna leżący w jej łóżku nie jest jej partnerem, dopiero gdy padło na niego światło przejeżdżającego na zewnątrz pojazdu.

Po pierwszych rozprawach zapadł wyrok na niekorzyść Moralesa - został skazany na trzy lata więzienia. Po jego odwołaniu sąd był jednak zmuszony go uniewinnić - przez prawo sprzed blisko 150 lat.

"Nie pozwólmy temu prawu dalej obowiązywać"

Sędzia Thomas Willhite napisał w uzasadnieniu do wyroku: "Czy ten mężczyzna dopuścił się gwałtu? Z powodu pewnych historycznych anomalii w naszym prawie i prawnej definicji gwałtu, odpowiedź musi brzmieć: nie. I to mimo że, gdyby ofiara była mężatką, odpowiedź ta brzmiałaby: tak".

Kalifornijska prokurator generalna Kamala Harris obiecała współpracować z politykami, aby zmienić obowiązujące prawo. Wsparcie dla niej wyraziła już członkini stanowej legislatywy Katcho Achadjian. "Pozwolenie na to, aby prawo to obowiązywało w XXI w., byłoby równe z tym, gdyby przepisy obowiązujące na autostradzie dostosować teraz do powozów konnych" - napisała Achadjian w specjalnym oświadczeniu opublikowanym przez "Los Angeles Times" .

DOSTĘP PREMIUM