Indie: Ojciec zgwałconej w autobusie studentki ujawnił jej tożsamość

Ojciec studentki, która zmarła po brutalnym zgwałceniu przez 6 mężczyzn w Delhi, twierdzi, że jej nazwisko powinno zostać podane do publicznej wiadomości, aby mogła służyć jako symbol dla innych ofiar przestępstw seksualnych. Indyjskie prawo zakazuje ujawniania danych ofiar przestępstw seksualnych.

Mężczyzna, Badri Singh Pandey, powiedział gazecie "The Sunday People" : - Moja córka nie zrobiła nic złego. Zginęła, chroniąc siebie. Ja jestem z niej dumny. Ujawnienie jej imienia da odwagę innym kobietom, które przeżyły podobne ataki. Znajdą siłę w mojej córce. Chcemy, aby świat znał jej prawdziwe imię - powiedział i wyjawił, że jego córka nazywała się Jyoti Singh Pandey.

Indyjskie prawo chroni ofiary przestępstw seksualnych, zakazując ich identyfikacji. Przepisy zostały wprowadzone w celu ochrony ofiar gwałtów przed społecznym napiętnowaniem. Chociaż system nie zawsze się sprawdzał, głośna sprawa gwałtu w Delhi zmieniła postawę władz.

"Śmierć dla wszystkich sześciu. Ci mężczyźni to bestie"

W ubiegłym tygodniu indyjski minister Shashi Tharoor wezwał władze do ujawnienia imienia ofiary zbiorowego gwałtu. Jego zdaniem imieniem studentki powinno się nazwać ewentualną nową ustawę dotyczącą przestępstw seksualnych. "Ona była człowiekiem z imieniem, nie tylko symbolem" - napisał minister w swoim apelu.

W rozmowie z dziennikarzami "The Sunday People" ojciec zmarłej dziewczyny wezwał do wymierzenia oprawcom 23-latki kary śmierci. - Śmierć dla wszystkich sześciu. Ci mężczyźni to bestie. Powinni być przykładem, że społeczeństwo nie zgadza się, aby takie rzeczy miały miejsce - powiedział.

Tragedia, która wstrząsnęła krajem

16 grudnia w stołecznym autobusie sześciu mężczyzn napadło na 23-letnią studentkę, która z kolegą wracała z kina. Przez godzinę młoda kobieta była gwałcona, a następnie została pobita i wyrzucona z jadącego pojazdu. Dziewczyna w ciężkim stanie została zabrana do szpitala. Przeszła trzy operacje, podczas których m.in. usunięto jej niektóre organy poważnie uszkodzone tępym narzędziem. Szpital informował, że 23-latka doznała znacznych uszkodzeń mózgu. 28 grudnia studentka zmarła.

Sześciu sprawców zostało aresztowanych. Zatrzymano także kierowcę autobusu, który nie zareagował na brutalny akt przemocy.

To zdarzenie wstrząsnęło Indiami. Na ulice wyszły tysiące demonstrantów , domagając się kary śmierci dla gwałcicieli studentki. Przedstawiciele rządu zapowiedzieli już, że będą chcieli dożywocia dla sprawców.

DOSTĘP PREMIUM