Niemiecka prasa: "Profanacja w obozie koncentracyjnym"

Niemiecka prasa pisze dziś o wszczęciu śledztwa przez prokuraturę w Lublinie ws. szwedzkiego artysty, który dla namalowania czarno-białej akwareli posłużył się popiołami ofiar Majdanka.

W artykule zatytułowanym "Popioły z obozu koncentracyjnego posłużyły sztuce" gazeta "Neues Deutschland" informuje, że prokuratura z Lublina wszczęła 8 stycznia śledztwo przeciwko szwedzkiemu artyście Carlowi Michaelowi von Hausswolfowi. Jest on podejrzany o profanację prochów ofiar krematorium w obozie zagłady w Majdanku.

W grudniu 2012 r. szwedzkie media poinformowały, że artysta użył do jednego z obrazów popiołu, który zebrał w piecu krematorium w Majdanku. "Obóz koncentracyjny w tej miejscowości był po Auschwitz-Birkenau drugim największym obozem zagłady, w którym naziści mordowali przede wszystkim Żydów. Podczas II wojny światowej zginęło tam 80 tys. osób" - pisze "Neues Deutschland".

Prowokacja lub "przykład barbarzyństwa"

Muzeum Pamięci w Majdanku zareagowało na doniesienia szwedzkiej prasy o kontrowersyjnym obrazie stwierdzeniem, że nie wyklucza tu zwykłej prowokacji ze strony artysty. Jeśli jednak informacje okazałyby się prawdziwe, jego postępek byłby "przykładem barbarzyństwa". Prokuratura z Lublina liczy podczas śledztwa na pomoc szwedzkiej strony.

Również "Süddeutsche Zeitung" w artykule "Profanacja w obozie koncentracyjnym" informuje krótko o śledztwie przeciwko szwedzkiemu artyście Carlowi Michaelowi von Hausswolfowi, który wystawił pod koniec 2012 r. w szwedzkiej miejscowości Lund kontrowersyjny obraz, do namalowania którego wykorzystał popioły ofiar krematorium w obozie zagłady w Majdanku.

Także Spiegel Online zajmuje się sprawą szwedzkiego malarza. Według zapewnień artysty popioły ofiar krematorium w Majdanku, które posłużyły mu do namalowania czarno-białej akwareli, zdobył podczas zwiedzania obozu zagłady w 1989 roku. Salomon Schulmann, przewodniczący gminy żydowskiej w Szwecji, skomentował ten przypadek jako "ekstremalnie obrzydliwy", i podał w wątpliwość walory artystyczne obrazu. Śledztwo wszczęte przez polską prokuraturę bazuje wyłącznie na doniesieniach mediów, dlatego liczy ona na pomoc szwedzkiej strony, informuje Spiegel Online. W przypadku udowodnienia winy szwedzkiemu artyście grozi kara więzienia do 8 lat.

embed
embed

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

DOSTĘP PREMIUM