16-letnia Polka i 68-letni Serb znalezieni martwi w hotelu na Ukrainie [NOWE FAKTY]

Pracownicy hotelu w Łucku znaleźli w pokoju dwa ciała z ranami postrzałowymi głowy. - Wstępna hipoteza zakłada, że mężczyzna zastrzelił swoją towarzyszkę, po czym popełnił samobójstwo - mówi Gazeta.pl ukraińska milicja.

O zwłokach znalezionych w pokoju poinformowała w piątek pracowników łuckiej milicji pokojówka z hotelu "Świteź". Okazało się, że to ciała 16-letniej Polki oraz 68-letniego Serba. Oboje mieszkali na stałe na terenie Wielkopolski. Mężczyzna miał kartę stałego pobytu w Polsce.

Nikt nie słyszał strzałów

Pokojówka z hotelu "Świteź" znalazła ciała w piątek, w porze obiadowej. Rano tego samego dnia zaglądała do pokoju, ale widząc dwie osoby leżące w łóżku, wycofała się. Przypuszczała, ze mogą być nadzy i chciała uniknąć krępującej sytuacji. Ponownie weszła do pokoju na czwartym piętrze, gdy doba hotelowa dobiegała już końca, a jego mieszkańcy nie zjawili się w recepcji. Zaniepokoiło ją, że leżą w identycznej pozycji, jak kilka godzin wcześniej i postanowiła sprawdzić, co się stało. Okazało się, że kobieta i mężczyzna są martwi.

- Oboje byli ubrani w nocną bieliznę. Mieli postrzały głowy w okolicach twarzy - powiedziała nam pracownica łuckiego komisariatu. Mężczyzna trzymał w dłoni pistolet, stąd hipoteza, że zastrzelił dziewczynę, a potem popełnił samobójstwo - dodała. Nieznany jest dokładny czas wydarzeń. Wiadomo tylko, że nikt z pracowników hotelu nie słyszał strzałów.

Zagraniczna broń, nietypowy kaliber

Pistolet, z którego padły strzały, był bardzo nietypowy. - To broń zagranicznej produkcji, z rzadko spotykanym kalibrem 10,4 mm - poinformowała milicjantka. Broń została wysłana do ekspertyzy. Śledczy sprawdzają też pochodzenie pistoletu. Nie wiadomo, czy mężczyzna wwiózł broń na Ukrainę, czy kupił ją na miejscu.

Jak informuje łucka komenda, w pokoju, poza pistoletem, nie znaleziono niczego podejrzanego. Polka i Serb mieli tylko rzeczy osobiste i pieniądze.

Podróż w interesach?

Para przekroczyła granicę 13 stycznia. Z dokumentów wynika, że przejechali przez przejście Zosin - Uściług. W hotelu "Świteź" zameldowali się 15 stycznia. Nie wiadomo na razie, gdzie byli wcześniej.

Wiadomo natomiast, że nie był to pierwszy pobyt Serba na Ukrainie. - Mężczyzna, znaleziony w hotelu był prywatnym przedsiębiorcą. Miał firmę w rejonie łuckim. Zakładamy, że przyjechał w interesach, ale szczegóły poznamy w trakcie dochodzenia - wyjaśniła pracownica łuckiej milicji.

Ze względu na tajemnicę śledztwa milicja nie informuje o relacjach, jakie łączyły Serba i Polkę, ani o możliwych motywach przestępstwa.

DOSTĘP PREMIUM