"Rosja zareaguje? Małe szanse. Ma wygodny instrument wpływu na Polskę". Eksperci po apelu komisji PE ws. wraku

Komisja Współpracy Parlamentarnej UE - Rosja przyjęła oświadczenie, w którym zaapelowała o szybkie zakończenie śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej i zwrot Polsce wraku samolotu Tu-154M. - Dobrze, że ten głos z UE jest, ale wpływ na Rosję będzie miał niewielki - podkreślają eksperci w rozmowie z TOK FM. - Nie spodziewam się, że Rosja łatwo zrezygnuje z narzędzia, które ma, mając w ręku wrak - "bat" na Polskę, wygodny instrument wpływu - dr Małgorzata Bonikowska.

- Dobrze, że Unia się w tej sprawie wypowiedziała, ale jestem sceptyczny co do efektów: czy strona rosyjska posłucha i odda wrak - komentuje w rozmowie z TOK FM europoseł PO Jacek Saryusz-Wolski, były sekretarz Komitetu Integracji Europejskiej, dyrektor Instytutu Unii Europejskiej w Collegium Civitas. - Nie wiązałbym z tym wielkich nadziei - dodaje polityk, od lat umiejętnie poruszający się w gmatwaninie brukselskiej politycznej kuchni.

Co może rosyjsko-unijna komisja?

Przez ręce rosyjsko-unijnej komisji parlamentarnej przechodzą wszystkie dokumenty dotyczące stosunków UE-Rosja. Nie jest ona więc nic nieznaczącą komisją Parlamentu i dla Rosji istotne jest, jaki klimat panuje w tym gremium.

- Szczególnie, że w tej chwili są tam na tapecie bardzo ważne dla Rosjan tematy - sprawy energetyczne i sprawy praw człowieka - podkreśla Saryusz-Wolski. Jednak oceniając, czy kwestia wraku stanie się istotną kartą przetargową w Komitecie, podkreśla, że "Rosja musi liczyć się z nim o tyle, o ile działania komisji są dla Rosji ważne, a są mniej ważne niż na poziomie organów wykonawczych".

Ekspertka CSM: Politycznie jest to sygnał, ale realnie....

Podobną opinię wyraża dr Małgorzata Bonikowska, ekspert ds. europejskich w Centrum Stosunków Międzynarodowych, współwydawca "Magazynu Thinktank", w latach 2001-2008 ekspert ds. komunikacji i szef Programu Informacji i Komunikacji Komisji Europejskiej.

- Mamy dwa poziomy tej sprawy: polityczny i realny - zaznacza. - Na poziomie politycznym jest to na pewno jakiś sygnał. Generalnie nikt nie chce pogarszania stosunków wzajemnych - a dziś wrak to element drażniący stosunki polsko-rosyjskie. Rosja ma z Polską i UE interesy handlowe, buduje unię celną z Białorusią i Kazachstanem. Nie chce konfliktu - podkreśla Bonikowska. I dodaje: - Przecież nam też chodzi o to, żeby uzyskać wrak, a nie o to, żeby powstawały zadrażnienia z Rosją.

- W wymiarze polityki handlowej sporne sprawy automatycznie są rozpatrywane na poziomie wspólnotowym. W przypadku wraku Tu-154 tak nie jest. Natomiast są instrumenty, za pomocą których można ze sprawy jednego kraju zrobić sprawę całej UE - tłumaczy dr Bonikowska. - Jeśli całej UE zależy - a zależy - na ułożeniu sobie dobrych relacji z Rosją, to raczej jest zainteresowana, żeby wszelkie elementy utrudniające te relacje eliminować - wywodzi. I podkreśla, że "strona polska dobrze robi, usiłując przerzucić dyskurs z poziomu Polska-Rosja na poziom UE-Rosja".

"Rosja nie zrezygnuje łatwo z narzędzia, które ma w ręku"

Politolog jest jednak sceptyczna co do potencjalnych praktycznych skutków oświadczenia parlamentarnej komisji. Zaznacza, że "dużo zależy od tego, co się dzieje w kuluarach komisji i od tego, do czego naprawdę dąży Rosja".

- O ile w warstwie politycznej, deklaratywnej nie dąży do konfrontacji, o tyle w warstwie faktycznej robi co innego. Nie spodziewam się, że Rosja łatwo zrezygnuje z narzędzia, które ma, mając w ręku wrak - "bat" na Polskę, wygodny instrument wpływu - mówi nam Bonikowska.

DOSTĘP PREMIUM