"Polska będzie w szalenie trudnej sytuacji. Cameron wpłynie na nas bardziej niż dziś myślimy" [KOMENTARZ]

W Polsce będziemy w szalenie trudnej sytuacji. Czeka nas polaryzacja, jeśli chodzi o UE, której dotąd nie mieliśmy. Mamy zresztą już pierwsze przesłanki - Ruch Europa Plus, a w PiS-ie będzie coraz większa pokusa, by pójść śladami Brytyjczyków, a nawet - nie chcieć przyjmować wspólnej waluty. Wpływ Camerona na Polskę będzie większy niż można tego oczekiwać - mówił w TOK FM Paweł Świeboda, szef DemosEuropa.

Premier Wlk. Brytanii David Cameron zapowiedział wczoraj możliwość referendum ws. wyjścia tego kraju z UE, jeśli konserwatyści wygrają kolejne wybory. Dziś w artykule na pierwszej stronie "Gazety Wyborczej" czytamy: "Jeśli Brytyjczycy wystąpią z Unii, to rozwiniemy czerwony dywan przed uciekającymi stamtąd biznesmenami - kąśliwie komentował szef francuskiej dyplomacji Laurent Fabius. Waszyngton też uprzedza Brytyjczyków, że poza Unią stracą na atrakcyjności politycznie i gospodarczo w oczach USA. Wielki biznes na Wyspach jest tego świadom i wzywa Camerona, by przyhamował".

Czy jeśli Wlk. Brytania wystąpi z UE, czeka ją eksodus biznesu? - Pewnie częściowo tak, bo UE to wielki rynek, 500 mln konsumentów. Poza tym inwestorzy i biznes nie cierpią niepewności, a Cameron im to teraz zafundował na najbliższe lata, bo nie wiadomo, jaki będzie rezultat referendum - mówił w "Popołudniu" TOK FM Paweł Świeboda, szef DemosEuropa.

- To referendum zostało zaplanowane jako opcja nuklearna. To nowość, bo Cameron do tej pory nie posuwał się tak daleko: negocjował warunki członkostwa, ale nie postawił sprawy na zasadzie "Być albo nie być". A teraz to jest być albo nie być. Dla biznesu to komunikat, że przez cztery lata nie będzie wiadomo, czy Wielka Brytania będzie w UE jako część jednolitego rynku, czy będzie szukać szczęścia poza. Gdybym był inwestorem na Wyspach, taki czynnik ryzyka bym w swoich kalkulacjach uwzględnił. A francuska Schadenfreude i cyniczna złośliwość? To tradycyjna relacja brytyjsko-francuska. Nic nowego - stwierdził.

Co z Polską? "Będziemy mieć trudniej niż myślimy"

Wg Świebody nie można jednak mówić o żadnym końcu UE, ale o nowym rozdziale w jej historii, gdy - po czasie intensywnej integracji politycznej i gospodarczej - ujawnia się drugi, równie silny trend: dążenia przez państwa członkowskie do przywrócenia części swoich dawnych kompetencji: - To początek lub część wielkiej transformacji. Poszerzenie modelu federalnego. I kolejne rzeczy, które będą się działy w kolejnych latach, a które już zapowiedział Cameron: repatriacja kompetencji, renegocjacja warunków. To nie będzie zjawisko ograniczone tylko do Wielkiej Brytanii, bo istnieje też np. w Holandii czy Francji. W naszym regionie też znajdzie swoich zwolenników. Te dwa główne procesy ukształtują przyszłość Europy: federalizacja i repatriacja kompetencji.

Gdzie w tym wszystkim znajdzie się Polska, która wciąż jest poza UE? - Polska będzie w szalenie trudnej sytuacji, trudniejszej niż nam się dziś wydaje. Z jednej strony, czy tego chcemy czy nie, w najbliższych latach nie przyjmiemy euro. Do wyborów w 2015 roku na pewno nie, bo nie ma większości konstytucyjnej. Później wszystko zależy od wyników wyborów w 2015 roku. Z drugiej strony jesteśmy krajem, któremu pod wieloma względami bardzo po drodze z Wlk. Brytanią: jesteśmy za jednolitym rynkiem, konkurencyjnością, otwartością wobec świata... Dlatego nie chcemy tracić tego sojusznika z pola widzenia. Będziemy musieli znaleźć jakiś sposób na to, by być blisko rdzenia - Niemiec i Francji - ale i nie stracić kontaktu z Wlk. Brytanią i nie przykładać się do tego, co być może nie jest dziś nieuchronne, czyli odejścia Wlk. Brytanii z Unii - ocenił Świeboda.

Polską scenę polityczną czeka polaryzacja

Jak przyznał, przyszły podział kompetencji będzie bardzo trudnym dla całej UE procesem, bo Europa musi też pamiętać o tym, by razem zachowywać konkurencyjność wobec reszty świata, m.in. Chin: - Cameron nie ujawnił, o co mu tak do końca chodzi. Bo jeśli zacznie rozmawiać o konkretach, spotka się z zarzutem, że rozsznurowuje pakiet, na którym, UE jest zbudowana. Stąd wczoraj szef MSZ Niemiec mówił o wyjadaniu rodzynków z dania. Polska też może np. powiedzieć, że nie podoba jej się polityka klimatyczna i chcemy być z niej wyłączeni, tak jak Brytyjczycy chcą być wyłączeni z dyrektywy czasu pracy.

Wg Świebody na scenie politycznej czeka nas w sprawie UE polaryzacja, której dotąd nie mieliśmy: - Mamy zresztą już pierwsze przesłanki - Ruch Europa Plus. Jego program na razie jest federalistyczny. A w PiS-ie będzie coraz większa pokusa, by pójść śladami Brytyjczyków, a nawet - nie chcieć przyjmować wspólnej waluty. Wpływ Camerona na Polskę będzie większy niż można tego oczekiwać.

Mamy zatem do czynienia z dwoma procesami toczącymi się jednocześnie, ale w odwrotnych kierunkach: reformą strefy euro (głównie - tworzenie wspólnoty fiskalnej), zmierzającą do jej federalizacji, z drugiej - z procesem zmniejszania kompetencji Brukseli, do którego dążą Brytyjczycy. - Polacy powinni dążyć do związania się ze strefą euro, ale przestrzegałbym przed złośliwościami w stosunku do Brytyjczyków. Doraźny polski interes, np. to, że potrzeba ich podpisu pod negocjacjami ws. budżetu, nakazywałby ich zbytnio nie krytykować, zwłaszcza że to sprawa, która jest ich własnym zapętleniem. Brytyjski stosunek do Europy od lat jest dwuznaczny i dziś ta spirala nienawiści zaszła tak daleko, że Cameron był niejako zmuszony do postawienia sprawy na ostrzu noża - przyznał Świeboda.

DOSTĘP PREMIUM