5-letni chłopiec porwany w Alabamie. Przestępca wdarł się do szkolnego autobusu

Niedaleko miasteczka Midland City w Alabamie doszło do porwania 5-letniego chłopca. Napastnik wdarł się do szkolnego autobusu, zabił kierowcę, a następnie wziął dziecko na zakładnika - informują amerykańskie media.

Policja otoczyła piwnicę, w której skrył się porywacz wraz z chłopcem. Trwają negocjacje z mężczyzną, którym - jak ustalono - jest najprawdopodobniej 67-letni weteran wojny w Wietnamie Jimmy Dykes Lee.

Nieznane są przyczyny porwania, do którego doszło w biały dzień na ulicy miasteczka. Świadkowie twierdzą, że starszy mężczyzna wszedł do szkolnego autobusu i zażądał od kierowcy, by ten przekazał mu dwoje dzieci. Kiedy kierowca odmówił, został zastrzelony przez napastnika, który następnie porwał 5-latka i trzymając go na muszce, przedostał się na tyły miejscowego kościoła.

Agencja AP podała, że porywacz pozwolił na przekazanie dziecku lekarstw, a w miejscu, w którym przebywają, są elektryczność, żywność i odbiornik TV. Według amerykańskich mediów policja jest w kontakcie z przestępcą. Chłopiec żyje i nie jest ranny.

DOSTĘP PREMIUM