Nie "jałowe i szkodliwe", ale merytoryczna dyskusja. O związkach jednej płci w W. Brytanii

Podczas polskiej debaty o związkach partnerskich nie obyło się bez ostrych słów, inwektyw i obrażania się nawzajem. Inaczej było, gdy nad rządowym projektem ustawy o małżeństwach tej samej płci debatowała brytyjska Izba Gmin. Było zdecydowanie spokojniej i, przede wszystkim, merytorycznie. Oto zebrane przez nas charakterystyczne cytaty z dyskusji. Przeczytaj, jak o małżeństwach homoseksualnych dyskutuje się za granicą.

Wielka Brytania jest jednym z jednym z 14 państw UE, w których formalnie można rejestrować związki tej samej płci. Pary homoseksualne mogą zawierać cywilne związki partnerskie już od ośmiu lat. Partnerzy mają te same prawa cywilne co małżonkowie heteroseksualni np. do dziedziczenia, adopcji dzieci, na razie nie mogą być jednak nazywane małżeństwami.

Konserwatywny rząd Davida Camerona chce, by homoseksualne pary mogłyby figurować w oficjalnych dokumentach jako małżonkowie. Po debacie Izba Gmin przyjęła ustawę o małżeństwach homoseksualnych.

Edward Leigh, Partia Konserwatywna:

"Jestem konserwatystą. Wierzę, że powinniśmy zajmować się sprawami równouprawnienia, ale nie kosztem innych wartości". "Należałoby skorzystać z tej szansy, by potwierdzić, że przeciwnicy tego projektu - steki osób w moim okręgu - nie są homofobami, to nie są bigoci".

Gerald Howarth, Partia Konserwatywna:

"Partia Konserwatywna nie ma mandatu dla tak ogromnej socjalnej i kulturowej zmiany. David Cameron przed wyborami nie planował wprowadzenia sprawy małżeństw homoseksualistów pod obrady". "Moim zdaniem w każdy możliwy sposób należy bronić i promować instytucję małżeństwa". "Partnerstwo prawne nie jest postrzegane w ten sam sposób i nie wiąże się z takimi samymi obietnicami, odpowiedzialnością oraz zaangażowaniem jak małżeństwo".

David Winnick, Partia Pracy:

"Kiedy homoseksualizm został zdepenalizowany w 1967 r., wielu przeciw temu protestowało. (...) W tej chwili nie byłoby chyba ani jednego członka tej izby, który chciałby powrócić do sytuacji sprzed tamtego głosowania. Czy za kilka lat projekt, o którym mówimy, nie zostanie też zaakceptowany w pełni?" "Musimy zająć się ustawodawstwem nie tylko na dziś, ale też na jutro".

Simon Hughes, Liberalni Demokraci:

"Pragnę poprzeć ten projekt, uważam, że jest słuszny. Nie mogę cieszyć się prawami, a innym ich odmawiać". "Pary, które podejmują zobowiązanie wobec siebie, powinny mieć możliwość nazywania tego małżeństwem".

Yvette Cooper, Partia Pracy:

"Związek gejów chce nazywać siebie małżeństwem, a nie związkiem cywilnym. Język ma dla nich znaczenie. Z czasem być może pojęcie >>związki cywilne<< będzie znaczyć to samo co >>małżeństwo<<. Dlaczego gejowskie i lesbijskie pary mają czekać?". "Dopuszczenie homoseksualnych par do małżeństwa nie osłabi małżeństwa, ale je wzmocni".

Maria Miller, minister ds. kobiet i równouprawnienia:

"Ten projekt redefiniuje małżeństwo, ale jest ono w rzeczywistości instytucją, która ma długą historię adaptacji i zmiany. Przez wiele setek lat przeszło ono daleką drogę". "Nie wydaje mi się, że rolą rządu jest mówić ludziom, w co mają wierzyć, ale ja uważam, że parlament oraz państwo niosą na swoich barkach odpowiedzialność, by ludzi traktować uczciwie".

DOSTĘP PREMIUM