Niemiecki minister jechał po pijanemu. Wcześniej piętnował pijanych kierowców

Policja złapała ministra sprawiedliwości Dolnej Saksonii. Kierował, mając 0,9 promila. Jeszcze niedawno ten polityk domagał się zaostrzenia kar dla nietrzeźwych kierowców.

Minister sprawiedliwości w rządzie krajowym Dolnej Saksonii Bernd Busemann (CDU) został zatrzymany przez policję, gdy prowadził samochód, mając 0,9 promila alkoholu we krwi.

Świętował nominację

Po styczniowych wyborach do Landtagu już wkrótce nie będzie on pełnił tego stanowiska, bo rządy w Dolnej Saksonii przejmie koalicja SPD-Zieloni. We wtorek wraz ze swoim klubem parlamentarnym świętował jednak swoją nominację do urzędu przewodniczącego Landtagu, gdyż CDU uzyskała w tych wyborach najwięcej głosów i ma prawo obsadzić stanowisko przewodniczącego parlamentu krajowego.

Po zatrzymaniu przez policję polityk powiedział, że jest sam na siebie wściekły. - Zjadłem coś i piłem piwo. Byłem przekonany, że z powodzeniem mogę siąść za kierownicą - powiedział.

Cały incydent miał miejsce we wtorkowy wieczór (5.02), kiedy Busemann jechał w Hanowerze służbowym samochodem do swojego drugiego miejsca zamieszkania. Sam nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego nie jechał do domu. Jak wyjaśniał, równie dobrze mógł przebyć ten dystans pieszo albo wezwać szofera, który mu przysługuje.

W czwartek (7.02) polityk publicznie się tłumaczył i przepraszał. - Ja sam popełniłem ten poważny błąd - powiedział, zaznaczając, że było to wykroczenie, za które się wstydzi i które przydarzyło mu się tylko ten jeden raz. - Przepraszam za to wszystkich w Dolnej Saksonii - dodał. - Zdaje się, że nie w każdej życiowej sytuacji człowiek zachowuje się nienagannie, i przyznaję się do tego - powiedział w wywiadzie dla rozgłośni NDR.

Domagał się granicy 0,3 promila

Jako landowy minister sprawiedliwości Busemann domagał się w roku 2010 surowszych kar dla nietrzeźwych kierowców i obniżenia obowiązującej w RFN granicy zawartości alkoholu we krwi z 0,5 promila do 0,3 promila. Apelował do kierowców, by nigdy nie siadali za kierownicą po wypiciu alkoholu.

Przewodnicząca frakcji SPD w Landtagu Dolnej Saksonii Johanne Modder zaapelowała, by chadecy przemyśleli swoją nominację na przewodniczącego Landtagu. - Pan Busemann jako minister sprawiedliwości bardzo wyraźnie opowiadał się za tym, by prowadzenia samochodu po pijanemu nie traktować jako drobnego przewinienia. Jeszcze niedawno domagał się obniżenia dopuszczalnej ilości promili alkoholu we krwi. Jego postępowanie podważa jednak jego wiarygodność - zaznaczyła posłanka SPD.

Nie on jeden

Za jazdę w stanie nietrzeźwym Busemannowi grożą cztery punkty w rejestrze wykroczeń we Flensburgu, zabranie prawa jazdy na jeden miesiąc i mandat w wysokości 500 euro.

Dolnosaksoński polityk nie jest jedynym, któremu przydarzyło się jeździć samochodem w stanie nietrzeźwym. Pod koniec roku 2010 wiceszef frakcji chadeckiej Landtagu w Hanowerze Dirk Toepfer został złapany przez policję, kiedy siedział za kierownicą, mając 1,2 promila alkoholu we krwi. Poparcie jego macierzystej partii było tak silne, że nie podał się do dymisji.

Także w roku 2010 głośna była sprawa ewangelickiej biskup Margot Kaessmann, która po tym, jak policyjna kontrola wykazała u niej 1,5 promila alkoholu we krwi, zrezygnowała ze stanowiska przewodniczącej Rady Kościoła Ewangelickiego w Niemczech i urzędu biskupa.

embed
embed

DOSTĘP PREMIUM