Nowe berlińskie lotnisko ma 20 tys. usterek. Koniec mitu niemieckiej solidności

Nie widać końca skandalu wokół budowy nowego berlińskiego lotniska. Nie dość, że już czterokrotnie przesuwano termin jego otwarcia, to obecnie stwierdzono, że lista usterek do usunięcia zawiera 20 tys. pozycji.

Nowy przewodniczący rady nadzorczej lotniska BER nie jest w stanie podać ewentualnego terminu oddania tego obiektu do użytku. Jak wyjaśnił Matthias Platzek, najpierw muszą zostać usunięte usterki budowlane.

Ich lista jest tak długa, że nie rokuje rychłego załatwienia sprawy. Jak informuje "Bild am Sonntag", składa się ona z 20 tys. pozycji, sięgających od czujników dymu po potrzaskane płyty podłogowe. Procedura przewiduje, że każda z tych usterek ma być osobno zapisana, a następnie usunięta. Zestawienie raportu o usterkach zostało zlecone zarządowi lotniska przez komisję projektową i radę nadzorczą lotniska BER.

Każdy problem i każda usterka zostaną przyporządkowane do jednej z kategorii od A (wysoki priorytet) do D (niski priorytet). Rainer Bomba, członek rady nadzorczej i sekretarz stanu w federalnym ministerstwie budownictwa, zaznaczył w wywiadzie dla "Bild", że niezbędna jest "absolutna przejrzystość postępów na budowie". - Nie chcemy tylko dokumentować tej katastrofy, tylko chcemy się z nią wreszcie uporać - powiedział.

Otwarcie lotniska BER przesuwano już czterokrotnie. Eksperci oceniają, że oddanie go do użytku będzie możliwe najwcześniej w 2014 roku. Dlatego rada nadzorcza postanowiła przeznaczyć 20 mln euro na zmodernizowanie lotniska Tegel, na którym spoczywa obecnie cały ciężar komunikacji lotniczej z Berlinem.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

embed
embed

DOSTĘP PREMIUM