Skromność papieża na pokaz? "Nie sądzę, by Franciszek był skromniejszy od BXVI czy JPII"

- Papież chce szczególnie podkreślić ubóstwo i to znak, że w przeciwieństwie do poprzedników, chce mocniej podkreślić ten element misji - mówił w Poranku TOK FM Paweł Lisicki, naczelny "Do rzeczy". - Gesty ubóstwa Franciszka są miłe. Pytanie, jakie wychodzą z tego cnoty polityczne? - dodał Roman Kurkiewicz.

Publicyści w "Poranku" TOK FM dyskutowali o prasie, jaką zyskał w pierwszych dniach pontyfikatu papież Franciszek: skromnej głowy Kościoła, zwracającej szczególną uwagę na ubóstwo na świecie. Papież sprawowanie urzędu zaczął symbolicznie - odmówił włożenia ostentacyjnych szat, sam płacił za swój hotel.

- Oczywiście jeśli chodzi o skromność papieską, to są różne style sprawowania tego urzędu. Czym innym jest osobista czy prywatna skromność i ubóstwo, a czym innym reprezentowanie przez siebie Kościoła - stwierdził w TOK FM Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika "Do Rzeczy". - Nie sądzę, żeby Franciszek był bardziej skromny niż Benedykt XVI czy Jan Paweł II, którzy pewnie wracali z posiedzenia konklawe samochodami. Natomiast myślę, że papież chce szczególnie podkreślić to ubóstwo i pewnie to jest tego rodzaju znak - że w przeciwieństwie do poprzedników chce mocniej ten akurat element swojej misji pokazać - dodał publicysta.

"A księża przyzwyczajeni do celebry..."

- To, że skromny sposób sprawowania pontyfikatu wzbudza popłoch wśród niektórych hierarchów, którzy są szczególnie przywiązani do elementu reprezentacji, to można zrozumieć - kontynuował Lisicki. - Człowiek ma w naturze to, że utożsamia swoje wygody z przywilejami, które należą się nie jemu, ale instytucji, którą reprezentuje. Nic więc dziwnego, że mogą się takie obawy pojawiać.

- Doświadczenie uczy, że to się szybko skończy, ponieważ są grupy, które korzystają z tej całej celebry i zaczną wywierać presję - wtrąciła Agata Nowakowska, dziennikarka "Gazety Wyborczej". - Zastanawiam się, na ile ktoś, kto sprawuje taką funkcję w dzisiejszym świecie, może tak po prostu wyjść do ludzi, witać się z każdym... - dodała.

"Gomułka też był osobiście ubogi. I jakie z tego cnoty polityczne?"

Romanowi Kurkiewiczowi z Collegium Civitas pierwsze gesty papieża też się spodobały. - W dobie medialnej możemy zobaczyć ten czarny trzewik nowego papieża, zobaczyć brak pelerynki, że sam zapłacił za hotel... To miłe gesty, ale w historii władzy są osoby, które się charakteryzowały osobistym ubóstwem. Mieliśmy legendarnego przywódcę komunistycznego Władysława Gomułkę, który też był osobiście legendarnie ubogim człowiekiem. Pytanie, jakie wychodzą z tego cnoty polityczne? - stwierdził Kurkiewicz.

Zdaniem publicysty dużo poważniejszą sprawą od skromności nowego papieża są zarzuty ws. jego działalności publicznej w czasie rządów wojskowych w Argentynie. - Wiemy - i to jest przygoda wszystkich Kościołów w Ameryce Płd., w której mieliśmy do czynienia z wieloma rządami wojskowych - że hierarchia Kościoła współpracowała z rządzącymi. W sprawie Franciszka ten zarzut się pojawia, bo sam przepraszał za grzechy Kościoła w Argentynie z tamtych czasów. Więc jakieś grzechy były... - zauważył Kurkiewicz.

Papież Franciszek jest oskarżany o to, że w czasie tzw. brudnej wojny, czyli wojskowej dyktatury w Argentynie w latach 1976-83, nie ochronił dwóch jezuitów przed uwięzieniem. On sam twierdzi, że ostrzegł obu ojców o grożącym niebezpieczeństwie i zaoferował im azyl w domu zakonnym, z którego nie skorzystali. Rzecznik Watykanu ks. Federico Lombardi oświadczył ostatnio, że kierowane pod adresem papieża Franciszka zarzuty uwikłania w związki z dawną dyktaturą w Argentynie są bezpodstawne. Wszelkie zarzuty uznał za niewiarygodne i podyktowane antyklerykalizmem.

Zobacz wideo

DOSTĘP PREMIUM