Gdzie podziało się 110 000 dzieci z Kaukazu? "Nie wiemy. Urodziły się, ale do szkoły już nie poszły"

Rosyjskie władze nie mogą doliczyć się 110 tysięcy dzieci z kaukaskich republik. Wysłannik prezydenta Putina na północny Kaukaz Aleksander Chłoponin przyznał, że taka liczba urodzonych w podległym mu rejonie dzieci nie poszła do szkoły, nic mu jednak nie wiadomo, jakoby zmarły bądź zginęły.

- Urodziły się, ale do szkoły już nie poszły - przyznał Chłoponin w rozmowie z agencją Interfax. Miejscowe władze nie wiedzą, co stało się ze 110 tysiącami dzieci, które powinny - według statystyk - żyć na Północnym Kaukazie.

Wysłannik Putina: Nie wiemy, gdzie są te dzieci

Wysłannik prezydenta Putina na Północnokaukaski Dystrykt Federalny uważa, że część z zaginionych dzieci mogła po prostu opuścić miejsce swojego urodzenia bez informowania o tym właściwych władz. Podkreślił też, że w niektórych rejonach podległego mu dystryktu istnieje tradycja grzebania zmarłych dzieci przed wschodem słońca - co również utrudnia odnotowanie ich śmierci w oficjalnych statystykach.

Chłoponin nie wykluczył też , że niektóre z rzekomo zaginionych dzieci nigdy się nie urodziły, a rodzice wyłudzali zasiłki na ich opiekę. Dodał, że statystyki dotyczące liczby dzieci mogą być niekompletne i niedokładne.

W najlepszej sytuacji na Kaukazie są dzieci z republik Dagestanu i Inguszetii. Nie ma tam domów dziecka, a wszystkie sieroty są pod opieką krewnych. W pozostałych tymczasem krewni przestali przyjmować pod swój dach osierocone dzieci, a domy dziecka stały się sposobem na biznes - twierdzi Chłoponin.

Zakaz adopcji rosyjskich dzieci przez Amerykanów

Kwestia sierot trafiła na czołówki rosyjskich mediów po tym, jak pod koniec 2012 r. prezydent Rosji Władimir Putin podpisał kontrowersyjną ustawę zakazującą Amerykanom adopcji dzieci z Rosji . Ustawa, nazywana przez stronników antyputinowskiej opozycji "ustawą Heroda", została uchwalona w odpowiedzi na przyjętą przez amerykański Kongres "ustawę Magnitskiego". Ta z kolei zabrania przyznawania wiz wjazdowych do USA rosyjskim funkcjonariuszom państwowym współodpowiedzialnym za śmierć w moskiewskim więzieniu w 2009 roku Siergieja Magnickiego, prawnika zaangażowanego w walkę z korupcją w Rosji.

DOSTĘP PREMIUM