Media rzucają się na przeszłość papieża? "A na co się rzucać, na przyszłość?"

- Jak to jest możliwe, żeby przy wyborze kogoś na ważne stanowisko nie rzucać się na jego przeszłość? - pytał w Poranku Radia TOK FM Jan Wróbel, odnosząc się do medialnej dyskusji o rzekomych związkach nowego papieża z argentyńską juntą wojskową. - Jeżeliby naprawdę istniała jakaś ciemna przeszłość, nie wiem, czy by do tego wyboru doszło - zaznaczał Marcin Piasecki.

Goście Poranka Radia TOK FM rozmawiali o kontrowersjach wokół rzekomej współpracy papieża Franciszka z juntą wojskową . "Gdy Jorge Mario Bergoglio został papieżem Franciszkiem, natychmiast rzucono się na jego przeszłość" - przytoczył fragment komentarza Katarzyny Kolendy-Zaleskiej prowadzący audycję Jan Wróbel.

- Jak to jest możliwe, żeby przy wyborze kogoś na ważne stanowisko nie rzucać się na jego przeszłość? - zastanawiał się Wróbel. - Na co się rzucać, na przyszłość?

Wróbel podkreślał, że polska prawica, jeśli chodzi o związki papieża z juntą, nabrała wody w usta. - Tylko zgniłki moralne mogą chcieć sięgać do przeszłości papieża. Żadnej przeszłości nie ma, poza wesołymi, miłymi historiami, że jeździ metrem - ironizował prowadzący Poranek Radia TOK FM.

"Nie ma sensu bronić go na siłę. Sprawa jest zamknięta"

- Prawica jest bardziej papieska niż papież - zauważyła Dorota Warakomska z Kongresu Kobiet. Publicystka tłumaczyła, że sprawa związków Bergoglio z juntą była wielokrotnie opisywana w Argentynie. Odbył się także proces, w którym obecnego papieża skarżyło dwóch księży. - Okazało się, że nie da się nic udowodnić Bergoglio. Głos zabrali księża, którzy mówili, że bardzo pomagał w czasie rządów junty. On sam tłumaczył, przepraszał, mówił o historii. Nie ma sensu bronić go na siłę, gdy jest to kwestia przez samego papieża wyjaśniona i chyba zamknięta.

Marcin Piasecki z "Dziennika Gazety Prawnej" powątpiewał we współpracę papieża z juntą. - Jeżeliby naprawdę istniała jakaś ciemna przeszłość, nie wiem, czy by do tego wyboru doszło. Możemy wiele złych rzeczy powiedzieć o Watykanie, ale to by była kompromitacja na długie lata.

DOSTĘP PREMIUM