A gdyby Korea była tylko jedna? Publicysta "FT": "Silna gospodarka, 70 mln mieszkańców, nacjonalizm i broń nuklearna"

"Dlaczego Chiny tolerują nietuzinkowe zachowanie Korei Północnej?" - zastanawia się w "Financial Times" publicysta Timothy Beardson. "To wsparcie jest racjonalne. Zjednoczona Korea miałaby 70 milionów mieszkańców, niskie koszty pracy, mentalność silnie narodowościową i... broń nuklearną" - odpowiada.

Zdaniem Beardsona, autora książki o możliwych zagrożeniach dla Chin "Stumbling Giant: The Threats to China?s Future", tolerancja Chin dla wypowiedzi i działań Korei Północnej jest działaniem jak najbardziej racjonalnym. "To nie jest kwestia wzajemnego szacunku i przyjaźni, lecz chłodnej kalkulacji" - podkreśla w "Financial Times".

Beardson odnosi się też do - zastanawiającej dla wielu - wstrzemięźliwości Chin w potępianiu Korei Płn. i jej ostatnich wyczynów - podkreśla przy tym, że same Chiny mogą postrzegać groźby reżimu Kim Dzong Una jako "racjonalne używanie wyjątkowo słabych kart w ręce". Dlaczego? "W końcu reżim rządzi milionami nieszczęśliwych ludzi i jest zdesperowany, żeby nie upaść" - wytyka publicysta.

Interesy Chin

Chiny - punktuje Beardson - mają wyraźny interes w utrzymywaniu swojego "złego chłopca" - Korei Północnej takiej, jaką jest ona obecnie. Przede wszystkim dlatego, że gdyby reżim Kimów upadł, żołnierze amerykańscy niemal natychmiastowo pojawiliby się u jego granic.

Drugim powodem jest to, że porażka Korei Płn. oznaczałaby pojawienie się na granicy z Chinami milionów uchodźców, którzy mogliby zagrozić stabilności kraju. Populacja Północy to dzisiaj ok. 24 mln mieszkańców, autor "FT" podkreśla zaś, że Chiny w swoich granicach już mają dwa miliony etnicznych Koreańczyków.

Trzecią ważną dla Chin sprawą jest... plus z posiadania "tego złego" sąsiada. Pjongjang, stolica Korei Północnej odwraca w końcu uwagę USA od krytykowania Chin, dzięki czemu Pekin może wieść prym w dyskusjach o przyszłości Korei Płn.

Korea zjednoczona, czyli jaka?

Beardson próbuje przybliżyć, jak wyglądałaby Korea po zjednoczeniu Południa z Północą. "Miałaby 70 milionów mieszkańców, gospodarkę odnoszącą sukcesy, niskie koszty pracy, dużą gęstość zaludnienia, mentalność silnie nacjonalistyczną i... broń nuklearną" - pisze i podkreśla, że zjednoczona Korea prawdopodobnie byłaby rządzona przez południowców. "Takie przywództwo niepokoi Chiny, gdyż według zeszłorocznego badania Korea Południowa jest najbardziej antychińskim krajem".

Autor "FT" podsumowuje, że wsparcie Pekinu dla Korei Północnej nie ma nic wspólnego z ideologiczną bliskością tych krajów - bo takowej nie ma - ale ma za to dużo wspólnego z interesami Chin. "Potencjalny upadek Korei Północnej z perspektywy Waszyngtonu prowadziłby do stabilizacji regionu. Z drugiej strony oznaczałby jednak zmniejszenie stabilności Chin, Rosji, a nawet Japonii" - twierdzi Bearson.

DOSTĘP PREMIUM