Wielki atak hakerski. ''To nie była kwestia kliknięcia w link, tylko złośliwa aktualizacja''

Aktualizacja popularnego programu używanego przez większość firm i instytucji na Ukrainie to najpewniej początek fali wirusa, który zaatakował komputery na całym świecie, również w Polsce.

Atak wirusa ransomware o nazwie Petya w nocy rozlał się na Stany Zjednoczone i Azję. Według doniesień medialnych nie ominął też Polski. Sprawą ma się dziś zająć Zespół Zarządzania Kryzysowego.

Piotr Konieczny z Niebezpiecznik.pl w EKG tłumaczył czym są te wirusy i jak został przeprowadzony atak. - Ukraińska cyberopolicja, która analizowała skalę problemów ukraińskich instytucji zaobserwowała, że źródłem infekcji było złośliwe aktualizowanie popularnego programu, który instytucje i firmy używają m.in. do rozliczania podatków. Jest on niemal na wszystkich komputerach w tym kraju. Wirus został wprowadzony i zaczął blokować dostęp do plików, które zostały zaszyfrowane. Pojawiał się za to specjalny komunikat z żądaniem okupu (300 bitcoinów) - wyjaśniał Konieczny.

Jednocześnie ten wirus się propagował - jeśli udało się wgrać go na jeden komputer, to w kolejnych, które są w tej sieci.

Skąd problemy w Polsce? - Polskie firmy są biznesowo związane z Ukrainą, często mają sieci komputerowe, które są ze sobą połączone. Stąd problem głównie w firmach transportowych - mówił ekspert. Wg niego zaatakowanych zostało kilkadziesiąt polskich spółek. Pracownicy zostali odesłani do domu. Niewykluczone, że ofiar jest więcej - mówił Konieczny.

Dziś w sprawie ataku odbędzie się posiedzenie sztabu kryzysowego przy Kancelarii Premiera.

Przed tym atakiem trudno było się zabezpieczyć - to oprogramowanie znanego klienta, któremu ufali. To nie była kwestia kliknięcia w niebezpieczny link czy załącznik w mailu.

Jak się uchronić przed podobnymi atakami w przyszłości? Warto aktualizować na bieżąco programy i robić zapasowe kopie bezpieczeństwa.

"Mazurek szczerze wyraża poglądy PiS. Rządzący 'rozumieją' bandytów bijących leżącego"

DOSTĘP PREMIUM